Strona główna » Czeladnik do lamusa?

Czeladnik do lamusa?

przez imperia

Żagańscy pracodawcy nie chcą kształcić uczniów na czeladników i pracowników. Powodem są wstrzymane refundacje z Ministerstwa Pracy.
W 2010 roku na czeladników szkoliło się 202 uczniów szkół zawodowych z powiatu żagańskiego, w tym roku – tylko 189. Głównie terminują w zakładach z branży spożywczej, fryzjerskiej i motoryzacyjnej. Do lamusa odchodzą zawody typowo rzemieślnicze, m.in. krawiec, zegarmistrz czy szewc. Niewielkie zainteresowanie taką formą kształcenia jest ze strony firm budowlanych.
– Z roku na rok mamy mniej uczniów odbywających praktyki zawodowe. Obawiam się, że będzie jeszcze gorzej, bo w maju zostanie otwarty rynek pracy w Niemczech – mówi Irena Marzec, dyrektor Cechu Rzemiosł Różnych i Przedsiębiorczości w Żaganiu, skupiającego 58 firm. Dyrektor wyjaśnia, że ma to związek z propozycją, aby uczeń na szkoleniu za zachodnią granicą dostawał 400 euro miesięcznie. Tymczasem u nas przez pierwszy rok kształcenia otrzymuje 137 zł, przez drugi – 171 zł, a przez trzeci – 206 zł. Ale nie to jest głównym problemem. – Resort pracy, który przekazuje nam środki poprzez Ochotniczy Hufiec Pracy, od września ubiegłego roku przestał płacić za szkolenia uczniów kształcących się pierwszy rok. Do dziś zaległości sięgają ponad 100 tys. zł. To pieniądze na wynagrodzenia dla uczniów i składki ZUS – wyjaśnia Marzec.
 
Tu tną, tam tną
Firmy zrzeszone w Cechu mogły liczyć na zwrot kosztów zatrudnienia. Teraz same muszą je ponosić, czekając na to, co zrobi ministerstwo. Żagański Cech, podobnie jak inne,  wystosował zapytanie do rządu, kiedy pojawią się pieniądze. – Odpowiedzi jeszcze nie dostaliśmy – zaznacza dyrektor CRRiP.
Maryla Kodym z biura prasowego Ministerstwa Pracy tłumaczy, że mniejsze pieniądze to efekt oszczędnościowej polityki rządu – ze względu na rosnące zadłużenie państwa. W oficjalnym stanowisku ministerstwo podkreśla jednak, że będzie zabiegać o zwiększenie środków i wystąpi z odpowiednim wnioskiem do ministra finansów. Kiedy jednak te pieniądze trafią do cechów, tego w ministerstwie nie potrafili nam powiedzieć.

Szkoda
– Szkoda, że tak się dzieje. Kształcenie w zakładach w czasie nauki w szkole jest niezbędne, aby później zdobyć pożądany zawód – zauważa Ewelina Puk, która praktyki odbywa w jednym z żagańskich zakładów fryzjerskich.
Dorota Stankiewicz szkoli w salonie fryzjerskim i kosmetycznym „Kleopatra” w Żaganiu dwie uczennice. – Oszukano nas, jestem w plecy już 4 tys. zł, bo muszę opłacać je z własnej kieszeni – mówi. – We wrześniu ani OHP, ani Cech nie uprzedzali nas, że będą problemy z kasą na kształcenie uczniów. Obiecali nam, że w maju pieniądze z funduszu pracy zostaną odblokowane. Mam nadzieję, że dotrzymają słowa, bo szkoda mi zwalniać te osoby.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz