Ciała dwóch mężczyzn w stanie rozkładu znalazła policja w lokalu socjalnym „Matysiaki” w Żaganiu.
Żagańska policja zwłoki odkryła w czwartek, 28 kwietnia, po tym jak do komendy zadzwoniła pracownica ośrodka pomocy społecznej. Twierdziła, że od pewnego czasu nie może skontaktować się z mężczyzną, mieszkającym w lokalu socjalnym przy ul. Przyjaciół Żagania.
Policjanci wysłani do „Matysiaków” wraz z pracownikiem Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej znaleźli w pokoju dwóch mężczyzn. Obaj byli w stanie rozkładu. Pomieszczenie było pokryte ciemnym nalotem, prawdopodobnie z pożaru. Piec kuchenny, podobnie jak siennik z łóżka, koc i kilka mebli były nadpalone.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że mężczyźni mogli zatruć się dymem z niewielkiego pożaru, którego nie zauważyli inni lokatorzy „Matysiaków”.
Niebezpiecznie
Marek P. (51 l.) był lokatorem, a jego siostrzeniec- Jacek P. (30 l.) przyszedł do niego w odwiedziny. Najprawdopodobniej rozpalili w piecu. Potem była flaszka i film się urwał.
– Razem często pili, czasami na umór – mówi Edward Daszkiewicz, ich sąsiad. – Chyba teraz musieli przegiąć, skoro znaleziono ich martwych. Marek mieszkał w „Matysiakach” od czterech lat. Był kawalerem.
– Pracował dorywczo, tak jak wszyscy tutaj mieszkający – dodaje Jerzy Kurzyk, mieszkający w „Matysiakach” od 13 lat. – Wykonywał jakieś prace porządkowe, sprzątał, zawiózł coś na skup złomu.
Kurzyk dodaje, że w budynku nie jest bezpiecznie. – Często tutaj piją i hałasują, a przecież nie wszyscy z 30 lokatorów są menelami. Część to porządni ludzie, którym nie udało się w życiu – mówi.
Prokuratura i policja ustalają okoliczności i przyczynę zgonu mężczyzn. Zarządzono prokuratorską sekcję zwłok.



