Groził bronią dopiero co ochrzczonemu dziecku. W sobotę (16.04) w żarskich Kunicach omal nie doszło do dramatu.
Gdyby pistolet wystrzelił, dziecko już by nie żyło. – Broń była gazowa, ale z tak bliska mogłaby spowodować śmierć dziecka – mówi Robert Brzeziński, prokurator.
W sobotni wieczór, ok. godz. 19, jedna z rodzin mieszkająca na osiedlu Powstańców Wielkopolskich w Żarach świętowała chrzest dziecka. Przeszkadzało to skonfliktowanej z rodziną sąsiadce. Zadzwoniła do Piotra R. (33 l.) i poskarżyła się, że znowu ma problem z sąsiadami. Piotr R. był wtedy na imprezie. Zabrał kumpli, wsiedli w samochód i pojechali „zrobić porządek”.
– Z samochodu wysiadło trzech mężczyzn, a dwie kobiety zostały w aucie. Piotr R. pożyczył pistolet od jednej z nich. Grożąc i przeklinając, przyłożył go do głowy właściciela posesji – relacjonuje R. Brzeziński. Na chrzcinach było około 10 osób. Ktoś zadzwonił na policję. Gdy do napastników odezwała się matka zaatakowanego, trzymająca na rękach dwuletnią wnuczkę, Piotr R. wycelował w starszą kobietę, a później podszedł do niej i krzycząc, przyłożył pistolet do głowy dziecka. Gdy zorientował się, że wezwano policję, strzelił w powietrze i razem z kompanami zaczął uciekać. Po zatrzymaniu okazało się, że broń należy do Katarzyny K. (33 l.), która posiadała ją nielegalnie. Piotr R. został aresztowany na 3 miesiące. Usłyszał zarzut gróźb karalnych i nielegalnego posiadania broni. Grozi mu za to od 2 do 8 lat więzienia. Katarzynie K. postawiono zarzut nielegalnego posiadania broni. Zastosowano wobec niej dozór policyjny i poręczenie majątkowe.
23
Poprzedni artykuł