Zaplombowane drzwi, przejęty telefon i komputer. Naczelnik wydziału pracujący w urzędzie od 15 lat odchodzi jak przestępca, choć wyroku nie ma.
Poniedziałek (23.05.), godz. 14.45, Ewaryst Stróżyna, naczelnik wydziału infrastruktury w Urzędzie Miasta, dostaje telefon od burmistrza Wacława Maciuszonka, że ma natychmiast stawić się w gabinecie szefa. – Przeczuwałem, że coś się stanie – mówi E. Stróżyna. Dostaje wypowiedzenie dyscyplinarne z zarzutami dotyczącymi podpisywanych zleceń. Gdy chce wrócić do gabinetu, okazuje się, że nie ma już do niego wstępu. Dyski z jego komputera są kopiowane, telefon służbowy przejęty. Gabinet zostaje zamknięty i zaplombowany przez Jerzego Wojnara, nowego sekretarza miasta.
CBA było łagodniejsze
– Nikt mnie jeszcze tak nie potraktował, nawet jak była kontrola CBA, to nikt nie kopiował dysków, nie plombował drzwi – żali się E. Stróżyna.
– Burmistrz stwarza wrażenie, że trzeba wyczyścić urząd ze starych pracowników i to za wszelką cenę. Mam wątpliwości, czy to będzie dobre dla funkcjonowania żarskiego magistratu – mówi Lesław Krzyżak, radny TiM.
– Metody zwalniania muszą być cywilizowane i zgodne z przepisami – apeluje Joanna Issel, radna FS.
Dobry fachowiec
Ewaryst Stróżyna pracował w żarskim urzędzie prawie 15 lat. Zarzuty, które postawił mu obecny szef, dotyczą też czasu, gdy w urzędzie rządził Roman Pogorzelec. – Uważam Stróżynę za dobrego fachowca, świetnie znającego się na gospodarce komunalnej. Według mnie, Maciuszonek powinien oceniać naczelnika za okres ich współpracy, a nie stawiać zarzuty za przeszłe sprawy, bo Stróżyna wypełniał wtedy moje polecenia – twierdzi były burmistrz. R. Pogorzelec jest zdziwiony brakiem dobrych manier W. Maciuszonka. – Dziwię się, że burmistrz w ten sposób rozstaje się z pracownikami. Są wśród nich osoby, które niemal całe życie zawodowe przepracowały w urzędzie, jak sekretarz Irena Barkowiak czy skarbnik Waldemar Sajnaj. Wypadałoby im oficjalnie podziękować, na sesji – ubolewał R. Pogorzelec.
Niech zrobi porządek
Decyzje burmistrza w pełni popiera natomiast Zenon Oleszewski. – Po to go wspierałem i pomagałem wygrać wybory, żeby zrobił porządek w urzędzie. Mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec. Teraz będę starał się wywąchać, kto będzie następny – zapowiada Z. Oleszewski. Radny nie zamierza jednak podpowiadać burmistrzowi. – Gdybym to ja był burmistrzem, Stróżyna nie ostałby się dwóch tygodni.
E. Stróżyna nie zgadza się z postawionymi zarzutami i zamierza domagać się sprawiedliwości przed sądem – Nie chcę przeprosin ani odszkodowań, chcę przywrócenia na stanowisko pracy. Jestem w okresie ochronnym, trzy lata przed emeryturą i zwolnienie dyscyplinarne było jedyną możliwością dla Maciuszonka, żeby się mnie pozbyć – uważa E. Stróżyna. Według nieoficjalnych informacji, E. Stróżynę ma zastąpić Rafał Fularski, inspektor ds. budowlanych w Urzędzie Gminy w Lipinkach Łużyckich, syn odchodzącego komendanta żarskiej Straży Miejskiej.

