Na wynagrodzenia pracowników samorządowych w powiatach żarskim i żagańskim przeznaczymy w tym roku prawie 32 mln zł. Za tę kwotę można by wyremontować tory na zagrożonej trasie Miłkowice-Żagań lub wybudować osiem w pełni wyposażonych przedszkoli.
Urzędnicy zarabiają w naszym regionie średnio 3 tys. 413,81 zł (dane GUS). To sporo, bo wielu mieszkańców regionu musi zadowolić się najniższa pensją. – O ile mają pracę. Przy 26-procentowym bezrobociu, w naszym mieście nawet wizja najniższych zarobków jest nie do pogardzenia – zwraca uwagę Marzena Wiśniewska z Żagania.Wielu mieszkańcom regionu nie podoba się zatrudnianie w urzędach zbyt wielu osób. – Po co mnożyć wciąż nowe etaty, jakichś zastępców kierowników i wiceburmistrzów? – pyta Czesław Ziobro z Żagania.
Zarobią na chleb
Bezrobocie szaleje, ceny z każdym dniem rosną, tymczasem na płace urzędników idą miliony. Najwięcej na wypłaty dla pracowników samorządowych przeznaczają Żary – aż 4 mln 216 tys. 667 zł. Miasto jest jednak największe w regionie i w przeliczeniu na osobę, każdy mieszkaniec wydaje na utrzymanie urzędników rocznie ok. 109 zł. Najtańszy okazuje się Żagań, gdzie koszt ten wynosi trochę ponad 100 zł. jednak – jak tłumaczy jedna z żagańskich urzędniczek – dobry wynik miasta to efekt zręcznej polityki kadrowej. – Po co zatrudniać sekretarki, jak można przyjąć stażystkę? W ten sposób i wilk syty, i owca cała, bo miasto stać na dobre pensje dla naczelników – zdradza.
Absolutną rekordzistką pod względem wydatków przypadających na jednego mieszkańca jest Łęknica. W najmniejszej gminie regionu każdy przeznacza na pensje pracowników urzędu aż 355 zł. – Pracują u nas 23 osoby – informuje Marzena Brzezińska z Urzędu Miasta w Łęknicy. Dla porównania, w większych o prawie tysiąc mieszkańców Brodach w urzędzie zatrudnionych jest tylko 15 osób.
Po co małe gminy?
Na różnice wpływ ma na pewno liczebność i rozległość danej gminy. Jak podkreślają samorządowcy, żeby urząd mógł funkcjonować zgodnie z obowiązującymi przepisami, musi w nim pracować przynajmniej kilkanaście osób. Dlatego też starostwa powiatowe, które są dużo większe i zatrudniają po 90 osób, wypadają nie najgorzej, jeśli idzie o koszty wynagrodzeń w przeliczeniu na jednego mieszkańca. W powiecie żarskim ten wskaźnik wynosi niecałe 27 zł, w żagańskim mieszkańcy muszą wydać o 10 zł więcej.
Rudolf Borusiewicz, sekretarz Związku Powiatów Polskich, ocenia, że w tej chwili w kraju jest zbyt wiele małych i słabych gmin, które nie radzą sobie z powierzonymi zadaniami. – Nadmierna biurokracja to przeżeranie publicznych pieniędzy. Gminy są potrzebne, ale niekoniecznie w takiej formie jak teraz – uważa.
– Najlepsze są te wiejskie gminy, gdzie urzędników jest prawie tylu, co mieszkańców – ironizuje z kolei pan Kazimierz z Rudawicy w gminie Żagań. – Po co nam wójt, co to za prestiż? Powini przyłączyć gminę do miasta i tak przecież musimy tam jeździć do urzędu – kwituje.



