Strona główna » Polował na mnie sześć miesięcy

Polował na mnie sześć miesięcy

przez imperia

Burmistrz Wacław Maciuszonek doniósł do prokuratury na Ewarysta Stróżynę, byłego naczelnika wydziału infrastruktury, którego wcześniej z hukiem wyrzucił z urzędu, plombując przy tym drzwi do jego gabinetu. Stróżyna nie pozostał dłużny i doniósł na burmistrza. A nam zdradza kulisy zmian kadrowych w ratuszu.
Na wtorkowej sesji Rady Miasta (28.06.) W. Maciuszonek oficjalnie poinformował o przyczynach zwolnienia E. Stróżyny. – Zwolniłem dyscyplinarnie naczelnika Stróżynę w związku z podejrzeniem popełnienia przez niego przestępstwa. Złożyłem również zawiadomienie do prokuratury – mówił burmistrz. – Stróżyna świadomie pomijał zamówienia publiczne, zlecał prace niezgodne z umowami. Bezpośrednią przyczyną zwolnienia była próba zlecenia prywatnej firmie prac, które według umowy Pekom miał wykonać swoimi siłami – tłumaczył radnym W. Maciuszonek. 
 
To się w głowie nie mieści, co tam się teraz dzieje
E. Stróżyna nie zgadza się z postawionymi mu zarzutami. – Przez 6 miesięcy na mnie polował, a 20 maja doprowadził do prowokacji, która posłużyła mu za powód do zwolnienia – mówi o burmistrzu były naczelnik. E. Stróżyna uważa, że W. Maciuszonek nie ma żadnych dowodów, które wskazywałyby na to, że kazał Pekomowi zlecić część prac prywatnemu podwykonawcy – Wszystkie postawione mi zarzuty są bezpodstawne, bo pan Maciuszonek nie ma żadnego dokumentu, w którym ja zlecałbym komuś jakieś prace. Skąd on to wycisnął? Na podstawie oświadczeń pracowników, którzy pisali je pod dyktando pani Bortnik, osoby, która siedzi na ławie oskarżonych i lada moment dostanie prawomocny wyrok? To się w głowie nie mieści, co tam się teraz dzieje – opowiada o atmosferze w żarskim urzędzie E. Stróżyna. 
 
Spotkanie
Gwoździem do trumny E. Stróżyny miało być spotkanie, które odbyło się 19 maja w Pekomie. – Inicjatorem spotkania byłem ja z tego względu, że po 4 miesiącach realizacja zadań Pekomu w zakresie bieżącego utrzymania dróg wynosiła jedynie 18 procent tego, co było w 2010 roku. Chciałem pomóc Pekomowi, żeby usunął zaległości. Spółka miejska nie miała odpowiedniego sprzętu do naprawy dróg, więc zaprosiłem na spotkanie osobę, która taki sprzęt posiada, żeby ewentualnie wypożyczyła swoje urządzenie. Spotkanie miało na celu znalezienie sposobu, żeby zgodnie z umową, jaka obowiązywała między miastem i Pekomem, zaległe prace wykonać. Nikogo nie wskazywałem i niczego nie zlecałem. Pracownicy na pewno sprostują to, co zostało napisane w oświadczeniach. Burmistrz ich potrzebował, bo jedynym sposobem pozbycia się mnie z urzędu było zwolnienie dyscyplinarne – żali się E. Stróżyna. 
 
Czuję się wyjątkowo upokorzony
Były naczelnik zdradza, jak wyglądała jego współpraca z nowymi burmistrzami. – Pan Maciuszonek zablokował mi telefon, nie miałem żadnej łączności. Przez te 6 miesięcy miałem okazję rozmawiać z nim tylko kilka razy, a z zastępcą Falińskim przez ostatni miesiąc nie udało mi się praktycznie ani razu skontaktować, bo cały czas był zajęty. Nie podejrzewam go o złą wolę, ale tak to wyglądało. Musiałem sobie sam radzić z problemami wydziału, a gdybym nie podejmował żadnych działań, to te zarzuty faktycznie byłyby uzasadnione – mówi E. Stróżyna. Były pracownik ratusza zdaje sobie sprawę, że popełniał błędy, ale jest pewny, że zostanie oczyszczony z zarzutów stawianych mu przez burmistrza. – Czuję się wyjątkowo upokorzony i uważam, że jest niemożliwe, żebym tę sprawę przegrał. Ja jakoś sobie poradzę, ale teraz chodzi o to, żeby mój przypadek zmusił pana Maciuszonka do zaniechania tego typu działań, bo one są poniżej pasa. Poprosił nawet moich znajomych, żeby poinformowali mnie, że jeżeli złożę odwołanie do sądu, to będę tego żałował. Czyli znowu mnie straszy – zdradza były naczelnik.
 
Atak i kontratak
Żarska prokuratura, do której wpłynęło zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez E. Stróżynę, jeszcze nie podjęła decyzji o wszczęciu postępowania – Trwają prace przygotowawcze – informuje Robert Brzeziński, zastępca prokuratora rejonowego w Żarach.
W czwartek (30.06.) do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez W. Maciuszonka. Sprawa dotyczy art 238 kodeksu karnego, który brzmi – „kto zawiadamia o przestępstwie lub o przestępstwie skarbowym organ powołany do ścigania wiedząc, że przestępstwa nie popełniono, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. Zawiadomienie złożył E. Stróżyna.
– Nie mogę sobie pozwolić, żeby po 37 latach nienagannej pracy, na koniec zostać bez środków do życia, bo burmistrz pozbawił mnie dochodów z dnia na dzień. Od półtora miesiąca  jestem na utrzymaniu żony – zwierza się E. Stróżyna.
 
 
 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz