Kontrole nie pozostawiają wątpliwości. W kolorowych ubrankach dla najmłodszych czają się śmiertelnie niebezpieczne substancje.
Chociaż trujące związki można odnaleźć również w odzieży dla dorosłych, najwięcej toksycznych dodatków czai się w ciuszkach dla najmłodszych. Taka odzież musi być tania, bo dzieci z niej szybko wyrastają, i kolorowa, żeby chciały w niej chodzić. Efekt? Fabryki prześcigają się w wytwarzaniu jej jak najmniejszym kosztem, używając przy tym masy szkodliwych barwników i uczulających dodatków.
Wysypka i zapalenie skóry
– Kiedyś moja córka dostała wysypki po założeniu taniego sweterka z bazaru. Od tamtego czasu kupuję tylko w markowych sklepach. Uważam, że nie ma co eksperymentować na zdrowiu dziecka – mówi mieszkająca w podszprotawskiej wsi Elżbieta Pado, mama trzyletniej Kasi. Opowiada też, że synek jej koleżanki nabawił się bolesnego zapalenia skóry od noszenia koszulki z metalowymi nitami.
– Gdybym wiedziała, że dana odzież jest skażona, nigdy nie kupiłaby takiego ubranka – zapewnia Ewelina Kara z Żagania, matka trójki dzieci. Przyznaje jednak, że jest skazana na kupowanie najtańszych ciuszków. W dodatku często wybiera właśnie te najbardziej kolorowe. – Nie stać mnie na droższe. Poza tym chyba ktoś kontroluje jakość takich produktów – ma nadzieję.
Formaldehyd i groźny nikiel
Ewa Mazurkiewicz, dyrektor Inspekcji Handlowej w Zielonej Górze, informuje, że szczególnie często wykrywane jest w dziecięcych ubrankach zbyt duże stężenie rakotwórczego formaldehydu i różnych trujących środków do konserwacji. Inspekcja niedawno natknęła się w sklepach na dziecięce klapki wykonane z mutagennych substancji.
– Kupując ciuszki dla dzieci, powąchajmy je. Jeżeli czuć chemikalia, mogą być skażone – ostrzega E. Mazurkiewicz. Dodaje, że jeżeli niepokojący zapach nie znika po praniu, pod żadnym pozorem nie należy takiej odzieży nosić. – Dzieci nie powinny zakładać ubranek w jaskrawych kolorach i z nadrukami, bo w nich najczęściej wykrywamy zakazane substancje. Najlepsze są te zrobione w 100 proc. z bawełny. Rodzice powinni też uważać na metalowe elementy, które często zawierają uczulający nikiel – dodaje.
A gdzie robić zakupy? Czy odzież z markowych sklepów jest lepsza od tej z bazarów? – Nie ma reguły. Patrzmy na metki, im lepiej oznaczone ubranie, tym większe prawdopodobieństwo, że kupimy bezpieczny produkt. Zawsze też żądajmy paragonu, bez którego później nie da się zareklamować zakupów – wyjaśnia dyrektor IH. Zdradza, że najwięcej zakwestionowanych ubranek dla dzieci pochodzi z Chin i Turcji.
19
Poprzedni artykuł