Kiedy władza spojrzy na nas ludzkimi oczami? Kiedy dojrzy w nas ludzi? Kiedy zacznie o nas dbać jak o siebie?
Środowa nawałnica (20.07.) wywołała powódź, jakiej nie widzieli najstarsi mieszkańcy Żar. Płynąca woda zmieniała ulice w rwące potoki, zalewała piwnice, mieszkania i ogródki. Redakcja co chwila otrzymywała sygnały o zalewanych ulicach i posesjach.
Ludzie stojący przy budowanym rondzie na placu Łużyckim opowiadali zdenerwowani o dryfujących pokrywach studzienek.
– To jest dopiero wybudowane, czyżby od początku źle to robili? – pytali.
Pierwsi zaalarmowali „Gazetę Regionalną” mieszkańcy z rejonu ulicy Żagańskiej, Bohaterów Getta i łączącej je ul. Nadrzecznej. Tam w kilkanaście minut deszcz zalał jezdnie i podwórka.
Skąd tu powódź?
– Mieszkami tu 53 lata i czegoś takiego nie widziałem – mówił mieszkaniec ul. Młynarskiej.
– Czy w miejscu, gdzie się nie inwestuje, taka sytuacja powinna dziwić? – pytał retorycznie Mirosław Maliszewski z ul. Witosa. Tu od Bismarcka nie ma chodników, a o czyszczeniu studzienek i inwestowaniu w rury w ogóle nie ma mowy. Pieniądze są pakowane tylko w centrum i ratusz – skwitował M. Maliszewski.
Mieczysławowi Kupskiemu na ul. Zgorzeleckiej zalało ogródek i pomieszczenia, w których trzyma kury. Woda dotarła aż pod drzwi domu. – Przyjechali z wodociągów, ręce rozłożyli i powiedzieli, że nie wiedzą, co zrobić. I poszli – wspomina wizytę kierownictwa żarskich wodociągów.
Bogusław Makowicz ma plantację malin przy ul. Pułaskiego. Wydał ok. 5 tys. zł na swój sad i sadzonki, teraz wszystko utonęło. – Apeluję, żeby ktoś wreszcie zajął się melioracją w mieście. Jeśli nie dają sobie z tym rady, to ludzie gotowi są pomóc. Wolimy, żeby przywrócili podatek na meliorację, jak kiedyś, przynajmniej byłyby fundusze na oczyszczanie tych terenów. A tak, proszę tylko spojrzeć – pokazywał załamany.
– Firma remontująca drogę w ogóle się na tym nie zna. Zasypali studzienki kanalizacyjne i teraz mamy bagno – żalił się Robert Szymański, który mieszka przy al. Wojska Polskiego i dodaje, że już trzeci raz go zalało.
Kto odpowiedzialny?
Rury odprowadzające wodę w ogromnej większości pamiętają lata przedwojenne.
– Wtedy nie było w mieście tylu wybetonowanych placów i asfaltowych dróg. Więcej wody wsiąkało w grunt, teraz wszystko spływa, a nasza rzeczka, która zahacza o połowę miasta, nie jest w stanie tego wszystkiego odebrać – tłumaczy Zbigniew Czekalski, prezes Zakładu Wodociągów i Kanalizacji. Zapewnia, że około 900 studzienek, jakie są w mieście, ZWiK czyści na bieżąco. Mieszkańcy zalanych ulic zaprzeczają. Mówią, że w studzienkach jest pełno piachu, a ekipy nierzadko poprzestają na usunięciu zanieczyszczeń z koszy znajdujących się bezpośrednio pod odpływem. Reszta szlamu pozostaje. Mówią też o źle utrzymanych bądź uszkodzonych rowach, które powinny odprowadzać wodę. Zły stan rowów jest widoczny gołym okiem. Trudniej dociec, kto odpowiada za ich stan. W Lubuskim Zarządzie Urządzeń Wodnych i Melioracji odsyłają do właścicieli rowów. Rowy znajdują się w pasie drogowym, więc powinny należeć do właściciela drogi. – Są to urządzenia wodne podlegające LZUWiM- zapewniają urzędnicy Starostwa Powiatowego. W Urzędzie Miejskim słyszymy tylko, że urzędnicy są na etapie opracowania strategii. Burmistrz informuje, że będzie to kosztować minimum 220 tys. zł.
Dali worki, straty policzą
Dyżurny Straży Miejskiej informował w środę, że puste worki dowożą strażnicy „na telefon” , a wypełnione piaskiem dostarczają auta ZWiK. W samym urzędzie tych worków było 2 tys. W czwartek, w magistracie odbyło się zebranie sztabu kryzysowego, w którym wzięli udział burmistrz i urzędnicy, komendant straży pożarnej, prezesi ZWiK i ZGM. – Wydałem polecenia, by został oszacowany poziom strat i zniszczeń, a także określony koszt napraw doraźnych oraz budowy urządzeń umożliwiających odprowadzanie wody z miasta – informuje burmistrz Wacław Maciuszonek. – Trudno w ciągu kilku dni naprawić lata zaniedbań. Rozważyć trzeba będzie, czy inwestycja w doraźne naprawy jest sensowna. Z kolei poważne inwestycje muszą być zaplanowane w budżecie. Realnie to już pewnie w przyszłym roku – dodał burmistrz. Z pytaniem o dotychczasowe inwestycje w urządzenia melioracyjne odsyła dziennikarza do poprzedniego naczelnika wydziału infrastruktury, bo nowy urzęduje dopiero od tygodnia. Obiecuje jednak, że miasto pomoże najbardziej poszkodowanym przez wodę, jak tylko będzie pełna informacja na temat strat. – Część z tych osób już się zgłosiła, ale z tego, co wiem, jeszcze nie wszyscy.
– Bardzo liczymy na pomoc władz. Spotykaliśmy się z wiceburmistrzem Patrykiem Falińskim i inspektorem nadzoru budowlanego jeszcze przed tymi deszczami. Dotąd nikt się nami nie interesował – mówi mieszkaniec ul. Żagańskiej.
Zwolnił wyszkoloną kadrę
– Takie zalania zdarzały się wcześniej, ale była kadra, która wiedziała, co robić. Dlatego po kilku godzinach sytuacja wracała do normy. Nowy burmistrz zwolnił naczelnika Stróżynę, a teraz od podwórka do podwórka jeżdżą jego ludzie, kiwają głowami i liczą, że woda sama zejdzie – Roman Pogorzelec ze spokojem reaguje na komentarze swojego następcy. Dodaje, że W. Maciuszonek miał 8 miesięcy, by się wykazać. – Na razie pokazał, że głównie potrafi krytykować poprzedników.
Winna rzeka
Rzeka Żarka podlega marszałkowi województwa, a lokalnie zarządza nią LZUWiM z siedzibą w Lubsku. Nieoficjalnie słyszymy, że „tu będzie potrzebna interwencja”, bo w tej chwili, częściowo przykryta, rzeczka nie jest w stanie odebrać spływającej z całego miasta wody, dlatego też zalewane są najniższe jego punkty. Na wtorek, 26 lipca, zaplanowano spotkanie burmistrza miasta z przedstawicielem LZUWiM. – Odbyliśmy już wstępną rozmowę telefoniczną. O konkretach będziemy rozmawiać w przyszłym tygodniu – informuje Ryszard Warecki, kierownik lubskiego inspektoratu.
ramka
Żarska Straż Pożarna w środę interweniowała 67 razy, najczęściej na ulicach Żagańskiej, Bohaterów Getta, Wojska Polskiego i Niemcewicza, ale również w pozostałych częściach miasta. – Tylko kilka zdarzeń dotyczyło miejsc spoza Żar, pozostałe działania prowadziliśmy w mieście – informuje Paweł Hryniewicz z żarskiej PSP. Za każdym razem strażacy wypompowywali wodę z piwnic, posesji, ulic.
16
Poprzedni artykuł