Prosto do bankructwa i likwidacji idzie żarski Pekom. Spółka w 2010 roku przyniosła blisko 650 tys. zł strat.
Dramatyczne wyniki finansowe w żarskim Pekomie. Spółka tylko w 2010 roku poniosła 638 tys. zł straty. Jak tak dalej pójdzie, Pekom będzie zmuszony ogłosić bankructwo, a ponad 90 pracowników spółki miejskiej pójdzie na bruk.
– Pekom, jak każda spółka prawa handlowego, może zbankrutować – mówi Stanisław Krasko, prawnik, przewodniczący Rady Miasta w Żarach. Z fatalnej kondycji Pekomu zdaje sobie sprawę Wojciech Budynek, nowy prezes spółki (pensja około 10 tys. zł), który żartuje, że nie chce być likwidatorem spółki.
Łagodny jak baranek
Dla Krzysztofa Nowakowskiego, byłego szefa spółki, Wacław Maciuszonek, burmistrz Żar, znany z bezwzględności w sprawach personalnych, był nad wyraz litościwy i zostawił go w firmie. W. Budynek stworzył dla niego nowe stanowisko. Były prezes będzie zajmował się sprzedażą usług wykonywanych przez Pekom. – Do tej pory nie było nikogo, kto by się tym zajmował – tłumaczy i dziwi się jednocześnie W. Budynek. Czym K. Nowakowski zasłużył sobie na takie łagodne potraktowanie? Nieoficjalnie mówi się, że wystawił burmistrzowi Ewarysta Stróżynę, byłego naczelnika wydziału infrastruktury technicznej, na którego Maciuszonek szukał haka od pierwszego dnia objęcia stanowiska burmistrza.
Tanio sprzedać
Problemy Pekomu zaczęły się już za rządów Romana Pogorzelca, poprzedniego burmistrza. Spółka zaczęła przegrywać przetargi na wywóz śmieci z terenu miasta. Pojawiły się plotki, że urzędnicy faworyzują prywatną firmę EkoAs, której 80 proc. udziałów należy do Stanisława Deckera, a pozostała część jest własnością Pekomu. Mówiło się, że chodzi o obniżenie wartości spółki, żeby później za grosze odsprzedać ją Deckerowi. – Szczerze mówiąc, zakładałem, że Pekom będzie sprywatyzowany. Ta spółka potrzebuje dokapitalizowania. Mają duży potencjał, tylko trzeba gospodarskiej głowy, a nie politycznych sporów – nie ukrywa R. Pogorzelec.
Bezczynność i brak dyscypliny
Tym samym spółka nie rozwijała się. Były prezes nie przeprowadził niezbędnych reform w firmie. Nie wychylał się i pobierał co miesiąc należną mu sumkę (około 10 tys. zł). Bezczynność, brak dyscypliny wśród pracowników doprowadziły spółkę miejską na skraj bankructwa. Już w pierwszych dniach prezesowania, W. Budynek nakrył pracownika, który był pod wpływem alkoholu. Dodatkowo usługi wykonywane przez Pekom nie były na najwyższym poziomie. – Zimą jest problem z odśnieżaniem, latem z usunięciem piasku po zimie. Pekom nie funkcjonuje dobrze. Pracuje tam jednak 90 osób, których nie można po prostu wyrzucić na bruk – uważa Marcin Grubizna, żarski radny.
Straci rację bytu
Żarscy radni zgodzili się na sprzedaż Zakładowi Zagospodarowania Odpadów składowiska śmieci, którym do tej pory zarządzał Pekom. Spółka straci ważne źródło dochodów, a tym samym może stracić rację bytu, bo na samym wożeniu śmieci się nie zarobi. Bierny pozostaje właściciel Pekomu, W. Maciuszonek, który przez ponad pół roku, oprócz zmiany prezesa, nie zrobił nic dla miejskiej spółki.
– Radni decydują o formach prowadzenia działalności komunalnej, ale inicjatywa co do spółek miejskich należy do właściciela, czyli burmistrza – podkreśla S. Krasko.



