Strona główna » Pogrążamy się w biedzie

Pogrążamy się w biedzie

przez imperia

Nasz region coraz bardziej na niekorzyść odstaje od średniej krajowej. Mieszkaniec powiatu żarskiego zarabia średnio o 350 zł mniej niż statystyczny Polak, a żagańskiego – aż o 900 zł mniej!
Podczas gdy średnie płace w całym kraju gwałtownie rosną, u nas pozostają właściwie bez zmian. Czy regionowi grozi dalsze pogrążanie się w biedzie? Nasze zarobki w rankingu województw zajmują drugie miejsce od końca, Lubuszan przebijają tylko mieszkańcy woj. podkarpackiego.
– To skandal. Przecież nie mieszkamy w Bieszczadach, ale przy granicy z bogatymi Niemcami – oburza się Czesław Malaszewski z Żar.
 
Głodne dzieci
Statystyki są zatrważające. Ogromna liczba rodzin nie ma u nas nawet pieniędzy, żeby ugotować dzieciom porządny obiad. W Żarach dożywianych jest ok. 400 dzieci, w Żaganiu – ok. 210. Dla wielu jest to jedyny posiłek w ciągu dnia. Tylko w pierwszym kwartale tego roku na obiady dla dzieci MOPS-y w obu miastach wydały ok. 400 tys. zł.  
Na tragiczną sytuację największy wpływ ma wysokie bezrobocie, które w powiatach żarskim i żagańskim przekracza dwukrotnie średnią krajową. Najgorzej jest w powiecie żagańskim, gdzie bez pracy pod koniec lipca pozostawało 9 tys. 298 osób, z czego aż 1 tys. 857 stanowili bezrobotni do 25 roku życia. W powiecie żarskim bez pracy było 5 tys. 605 osób, wśród nich 1 tys. 22 młodych.
 
Harówka za grosze
W niewesołej sytuacji są także ci, którzy mają pracę. Okazuje się, że średnia płaca w powiecie żagańskim jest już o 875 zł niższa od krajowej. Nieco lepiej jest w Żarach, chociaż i tu pensje są mniejsze od średniej o 350 zł. Od przodującego w rankingu woj. mazowieckiego dzieli nas prawdziwa przepaść, różnica wynosi bowiem odpowiednio aż 1 tys. 901 zł i 1 tys. 376 zł.
Najwięcej ofert w pośredniakach dotyczy prostych, ale dość ciężkich prac fizycznych i zatrudnienia w przemyśle. Dlatego pensje są skromne, a kobietom trudno jest znaleźć zatrudnienie.
– Pracuję w kunickiej hucie. Jest ciężko i kokosów nie płacą, ale co mam robić bez wyższego wykształcenia? Zresztą razem ze mną zasuwają magistrzy i cieszą się, że w ogóle pracują – zwraca uwagę pan Wojciech.
– Wypłaty są kiepskie, ale co zrobić. Żyć trzeba – wzdycha żaranka Anna Sawicka. – Mam trochę ponad tysiąc złotych na rękę i za to muszę utrzymać dwójkę dzieci. Mąż pracuje dorywczo – mówi.
Średnią wynagrodzeń w Żarach podciąga zatrudniający ok. 1000 osób Kronopol. – Pensje w zakładzie, m.in. dzięki silnym związkom zawodowym, są na dużo wyższym poziomie niż w innych zakładach – przyznaje Krzysztof Sobczak przewodniczący żarskiej „Solidarności”. Zwraca przy tym uwagę, że plany podniesienia pensji minimalnej są dla większości mieszkańców miasta dobrą wiadomością. – Chybione są pomysły uzależnienia jej od specyfiki regionu. Dlaczego robotnik w mieście wojewódzkim ma zarabiać na godnym poziomie, a u nas pracować za grosze? – pyta.
 
Władze mają w nosie?
Na przeszkodzie rozwoju wielu przedsiębiorstw stoją często trudności logistyczne. Pomimo że Żagań nie szczędził pieniędzy na nowy kompleks sportowy, droga do strefy przemysłowej przypomina obecnie rozjeżdżony przez czołgi dojazd na poligon.
– Firma będzie się w Żaganiu rozwijać i zwiększać zatrudnienie, pod warunkiem jednak, że miasto wybuduje drogę, tak jak obiecało – nie pozostawiła niedawno złudzeń na spotkaniu z urzędnikami Kristel Kietzmann, właścicielka Kietzmann Coatings. Zakład zatrudnia obecnie ok. 40 osób i chociaż chce postawić drugą halę produkcyjną, to przez fatalny dojazd na razie tylko traci zlecenia. Z podobnego powodu inne firmy również nie kwapią się do inwestowania w mieście.
Mrzonką okazały się słowa burmistrza Sławomira Kowala o 1000 miejsc pracy w strefie. A dopóki w Żaganiu nie będzie godziwych zarobków i dalej hulać będzie sięgające 26 proc. bezrobocie, to nawet nie ma co myśleć o wzroście wynagrodzeń w pobliskich Żarach. Nie mówiąc już o mniejszych miejscowościach regionu.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz