Strona główna » Burmistrz obiecywał i przepraszał

Burmistrz obiecywał i przepraszał

przez imperia

Na spotkanie z burmistrzem Wacławem Maciuszonkiem przyszło kilkadziesiąt osób. Skarżyli się na zaniedbane chodniki i ulice, na brak odkrytego basenu i niszczejący dworzec kolejowy.
Już na początku spotkania w zdziwienie wprawiły zebranych (w Pubie Max, 11.08.) słowa W. Maciuszonka, który zastrzegł, że zorganizowano je wyłącznie z myślą o mieszkańcach Zatorza. Żeby uniknąć takich sytuacji, zaproponowano, by w przyszłości urzędnicy jasno określali temat zebrania i kto może się na nim stawić.
 
Będą łączyć spółki
Pytany o koszta, jakie żaranie ponoszą w związku z tym, że w mieście nie ma segregacji śmieci, burmistrz zapewnił, że mieszkańcy nie płacą więcej, niż powinni, po czym długo rozwodził się na temat strat poniesionych przez Pekom, który płacił za tę usługę innej firmie, choć ta jej faktycznie nie wykonywała. – Pekom stracił 600 tys. zł, jej kontrahent miał za to tyle samo zysku. Umowa była niekorzystna, a śmieci segregowane tylko w dokumentacji – przekonywał W. Maciuszonek. 
Nie swój budżet
Uwagi mieszkańców w większości dotyczyły zaniedbanych ulic i chodników. Nie obeszło się bez dyskusji o zalanych w czasie powodzi ulicach, ogródkach, piwnicach i mieszkaniach. – Realizuję nie swój budżet – zastrzegł burmistrz. – W kilka miesięcy nie da się zrobić wszystkiego – tłumaczył. Deklarował jednak, że priorytetem jest kanalizacja całego miasta. – Do „wzięcia” jest 53 mln zł dofinansowania do tej inwestycji. Miasto musiałoby wyłożyć 18 mln zł, dodatkowo kredyt musiałby wziąć Zakład Wodociągów i Kanalizacji. Będę się zastanawiał, czy nas na to stać – zapowiedział W. Maciuszonek. Chwalił się przy okazji inwestycjami na ulicach Górnośląskiej, Zwycięzców i Katowickiej. – Miasto wykłada na ten cel tylko 15 mln zł, większość kosztów pokrywana jest ze środków unijnych – mówił.
Basen za drogi
O niszczejący dworzec kolejowy upomniał się Władysław Melski. – Toż to ohyda i ruina! – grzmiał. W odpowiedzi usłyszał, że trwa dyskusja na temat utrzymania połączenia z Łęknicą i Forstem. – Żeby myśleć o dworcu,  muszą jeździć pociągi – zastrzegł W. Maciuszonek.
Grażyna Głowacka dopominała się o basen. – Zdaję sobie sprawę, że remont kąpieliska przy ul. Leśnej jest wielkim wydatkiem dla miasta, ale to ważna inwestycja dla dzieci i młodych ludzi – przekonywała. Burmistrz unikał obietnic. Zastrzegł, że basen jest zdewastowany i należy raczej mówić o budowie, a nie modernizacji. – Trudno będzie sfinansować tę inwestycję w 100 procentach z budżetu miasta.
Bolesław Adamik, szef żarskiej organizacji rzemieślniczej, wytknął Maciuszonkowi, że od stycznia bezskutecznie zabiegał o spotkanie z nim. – Mówił pan, że najpierw musi się zapoznać z urzędem. Chcemy współpracować z każdą władzą, bo nam nie idzie o politykę – tłumaczył B. Adamik. – Od siedmiu miesięcy cierpliwie czekam na telefon. W Ministerstwie Finansów mają siedem kilometrów korytarzy, ale u nas, w Ratuszu, jest ich chyba mniej, więc mam nadzieję, że już się pan z nimi zapoznał. Burmistrz przeprosił B. Adamika.
Najpierw porządki w urzędzie
W. Maciuszonek zapowiedział, że dwa razy do roku będzie spotykać się z mieszkańcami każdej dzielnicy, by ich wysłuchać, a następnym razem poinformować, co udało mu się zrobić w ich sprawach. – Rozmawiam dopiero teraz, bo musiałem najpierw zrobić porządki w urzędzie, bo zastałem tam sytuację znacznie gorszą od tego, czego się spodziewałem – wyjaśnił.
Wkrótce planowane są dwa kolejne spotkania – jedno w sprawie powodzi, drugie w związku z inicjatywą mieszkańców osiedla muzyków, dotyczącą jakości powietrza w Żarach.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz