Mieszkańcy Wrzesin (gm. Brzeźnica) nie mogą się doprosić remontu mostu na rzece Brzeźniczance. Twierdzą, że w każdej chwili grozi on zawaleniem.
Most jest strategiczny dla tych mieszkańców, którzy za rzeką mają domostwa i pola uprawne.
– Codziennie przejeżdżamy nim do domu. Codziennie boję się o swoje i rodziny zdrowie, bo most jest spróchniały i wymaga kapitalnego remontu – tłumaczy Teresa Tomaszewska, mieszkanka Wrzesin. – Wójt i gmina zaczną reagować dopiero, gdy dojdzie do nieszczęścia. A na nasze prośby nie reagują. Albo odbijają piłeczkę, że sprawą powinien zająć się Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Zielonej Górze. Tyle, że zarząd odpisał nam, że remont mostu leży w gestii gminy. Tu nie chodzi o budowę nowego mostu, lecz o umocnienie i wymianę kilku spróchniałych belek.
– Wójt postawił znak i myśli, że załatwił sprawę. Tymczasem ja 9-tonowym kombajnem muszę teraz korzystać z objazdu, co zajmuje mi dodatkowe pół godziny. Gmina zamiast wydawać pieniądze na pierdoły, powinna zadbać o naprawę tego mostu dojazdowego do pól, bo to dla nas rolników – najważniejsza obecnie sprawa – dodaje Piotr Motyka, rolnik z Wrzesin.
Jerzy Adamowicz, wójt gminy przyznaje, że most wymaga remontu, ale na jego naprawę mieszkańcy muszą poczekać co najmniej do przyszłego roku. – Nie mamy w tegorocznym budżecie pieniędzy na ten cel. Na pewno zadanie zostanie zapisany na kolejny rok – zaznacza. – To nie tak, że gmina olała temat. Byłem tam wraz z urzędnikami. Postanowiliśmy postawić znak zakazu wjazdu autom powyżej 2,5 tonu. To doraźne rozwiązanie, ale myślę, że do czasu remontu powinno zapobiec jakiemukolwiek wypadkowi.
Mieszkańcy są oburzeni stanowiskiem gminy. – Na organizację powiatowych dożynek to wójt ma pieniądze, ale na ważniejsze sprawy już nie – dodaje Tomaszewska.
Do tematu wrócimy.


