Związki zawodowe chcą odwołania Wojciecha Budynka, prezesa Pekomu. Zarzucają mu, że dyskryminuje pracowników ze względu na przynależność związkową.
Konflikt pomiędzy pracownikami Pekomu, a zarządem firmy narasta. We wtorek (13.09) rada nadzorcza miejskiej spółki dostała pismo od komisji zakładowej NSZZ Solidarność z prośbą o odwołanie urzędującego prezesa. Związkowcy zarzucają W. Budynkowi, że „dyskryminuje pracowników z powodu przynależności związkowej i kieruje się nieukrywaną nienawiścią i pogardą dla związku, jego członków, a w szczególności osób pełniących funkcje związkowe”. Twierdzą również, że prezes nie udostępnił związkowi pomieszczenia i urządzeń technicznych do działalności związkowej.
Chcą odwołania prezesa
Przedstawiciele Solidarności zarzucają prezesowi, że do osiągnięcia swoich celów „stosuje wszelkie formy nacisku, szantażu i perswazji, zamordyzmu wobec pracowników będących członkami związku oraz niezrzeszonych zastraszając ich, przeciwstawiając przekupioną załogę”.
Nic nowego
Próbą odwołania nie jest zaskoczony W.Budynek, prezes Pekomu. – To nic nowego, od samego początku chcą się mnie pozbyć, bo wiedzą, że będą zmiany – mówi W. Budynek. Nerwowość związkowców prezes tłumaczy kolejnymi skandalami na terenie zakładu. Kilka dni po objęciu prezesowania przyłapał pijanego pracownika. Ostatnio jadąc samochodem zauważył, że ładowacz śmieciarki pije piwo, poza tym ujawnił proceder kradzieży kostki brukowej przez pracowników Pekomu. Wśród podejrzanych są członkowie związków zawodowych.
Ma zielone światło
T.Ardeli uważa, że dyscyplina w firmie nie jest najlepsza, a obecny prezes dostał zielone światło, żeby zrobić porządek – Działania zarządu, które mają uzdrowić firmę nie zawsze są korzystne dla związków i pracowników – przekonuje T. Ardelli.

