Strona główna » Prawda nie zawsze obroni się sama

Prawda nie zawsze obroni się sama

przez imperia

– Nie brońcie się sami w sądzie – radzi naszym Czytelnikom mecenas Kazimierz Pańtak. Podczas rozprawy trzeba stosować taktyki, być biegłym w prawie procesowym – przestrzega.
Mecenas K. Pańtak był do dyspozycji naszych Czytelników w ubiegły piątek (9.09.) w żarskiej siedzibie redakcji „GR”, a w poniedziałek (12.09.) – w żagańskiej. Lista chętnych do porad prawnych była długa. K. Pańtak przyjął wszystkich. W kilku przypadkach mecenas podjął się od zaraz prowadzenia sprawy.
W Żarach najczęściej pytano o prawa mieszkańców spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych, o zasadność zwolnień z pracy, problemy z pracodawcami zza granicy, sposoby dochodzenia praw od urzędów, zwolnienia lekarskie i chorobowe, odszkodowania, sprawy komornicze. Jedna z osób poskarżyła się, że jest nękana przez telefonię komórkową. Nie brakowało również próśb o pomoc w sprawach odszkodowań za wypadki w pracy, rozwodowych, spadkowych, alimentacyjnych, dotyczących podziału majątku. Najczęstsze jednak zapytanie dotyczyło rozumienia różnych dokumentów i pism urzędowych, a przede wszystkim sądowych.
– Radzę każdemu – proszę nie bronić się samemu w sądzie. Należy brać adwokata. Wiele osób nie zna dokładnie prawa, nie rozumie nawet treści dokumentów, a próbuje udowodnić, że prawda obroni się sama. Tak nie jest. Podczas rozprawy trzeba stosować taktyki, być biegłym w prawie procesowym – przestrzega K. Pańtak.
 
Alimenty, spadki, dziedziczenie
Pan Ryszard z Żagania po rozstaniu z żoną przez lata płacił alimenty na córkę. – Ma już 23 lata i nie uczy się, a ja nadal muszę płacić – opowiadał pan Ryszard, zdradzając, że córka mieszka teraz w Niemczech, ale on nie zna jej adresu. – Co mam zrobić? – pytał. Mecenas K. Pańtak poradził mu, aby zwrócił się do sądu o ustanowienie kuratora dla córki, a do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych – o ustalenie jej aktualnego miejsca pobytu. – Jeśli córka rzeczywiście pracuje i się nie uczy, nie musi pan płacić – dodał.
Z kolei pan Marcin zgłosił się do mecenasa, bo ma problem ze spadkiem po ojcu. – Macocha mówi, że nic mi się nie należy i nakłania mnie do zrzeczenia się wszystkiego na rzecz przyrodniego brata. Obiecuje, że zapłaci mi 2 tys. zł – wyjaśnił sprawę. Prawnik stwierdził, że do pana Marcina należy spora część majątku. – Niech się pan nie godzi na zaproponowane warunki, bo pański udział jest wart o wiele więcej – ocenił. Podpowiedział też, że najlepiej jest w takiej sytuacji przeprowadzić sądowy podział majątku.
Natomiast mieszkanka Dzietrzychowic nie wiedziała, w jakich częściach jej dzieciom należy się udział w gospodarstwie rolnym po mężu. – Z dokumentów wynika, ze właścicielem gruntów i zabudowań gospodarczych jest wyłącznie pani i pani syn. Gospodarstwa, poza nielicznymi wyjątkami, są wyłączone z dziedziczenia na zasadach ogólnych. W praktyce nie dzieli się ich tak jak np. kamienic – rozwiał jej wątpliwości K. Pańtak.
 

 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz