Bez braw przebiegło pierwsze od wyborów samorządowych spotkanie burmistrza Żagania z mieszkańcami
Potem były pytania z sali. Tomasz Kwarciński, zainspirowany lekturą „Gazety Regionalnej”, pytał o zadłużenie miasta. – Burmistrz informował w prasie, że wynosi 17 procent. W rzeczywistości jest wyższe, bo spore kredyty zaciągnęły spółki, których właścicielem jest miasto – przypomniał Kwarciński. – Ile w rzeczywistości wynosi dług Żagania? Czy przesuwanie jego znacznej części na spółki nie jest oszukiwaniem mieszkańców? – dociekał.
Żeby nie być gołosłownym, Kwarciński wręczył burmistrzowi dwa raporty, które mówią o naganności tego typu praktyk – pierwszy przygotowany przez Najwyższą Izbę Kontroli, drugi – przez Instytut Kościuszki. Skwitował, że przerzucanie długu na spółki to ucieczka od zarządu komisarycznego.
Zdenerwowany burmistrz odpowiedział, że nie musi informować o długach spółek komunalnych, bo każdy może to sam sprawdzić. – Dziś właścicielem spółek jest miasto, jutro może być ktoś inny – stwierdził S. Kowal. – Spółki są po to, aby mogły zaciągać kredyty na inwestycje. Jeśli nie będą sobie radzić, zmienimy ich szefów. Zresztą, to jest ostatni moment na zdobycie unijnych funduszy, a miasto poręcza spółkom nie kredyty, a jedynie odsetki od nich.
Kowal wspomniał też o Arenie, inwestycji sfinansowanej za 16 mln zł kredytu – Nie chce pan Areny i basenu w Żaganiu? – zwrócił się do T. Kwarcińskiego. – Patrząc na Szprotawę i jej zadłużenie, to my jesteśmy w bardzo dobrej kondycji.
– Jeśli miasto jest w tak doskonałej sytuacji, jak pan zapewnia, to dlaczego nie dofinansuje biletów MZK dla inwalidów każdej grupy? Obecnie z ulgowych i bezpłatnych przejazdów mogą korzystać jedynie renciści I grupy – wytknął Kwarciński.
Gdzie ci radni?
Mieszkańcy mieli też pretensje do radnych, których na spotkaniu było zaledwie trzech.
– Podwyższyć sobie dietki to potrafią, ale zadbać o sprawy mieszkańców, już nie – grzmiała Grażyna Mazur. – Czy oni mają jakiś grafik dyżurów? Gdy poprosiłam jednego radnego o załatwienie sprawy, nie miał dla mnie czasu.
– Tworzą stołki dla kolejnych wiceprzewodniczących, ale naszymi problemami się nie przejmują. Olewają wyborców – wtórował jej Ryszard Muzylak.


