Żarscy radni i burmistrz wzajemnie się oskarżają. Na czwartkowej (29.09.) sesji wyciągali na światło dzienne kolejne afery.
– To jest skandal. Nowo powołany naczelnik wydziału organizacyjno-gospodarczego (Ewa Bortnik – przyp. red.) ma wyrok, co prawda jeszcze nieprawomocny, ale urzędnik powinien mieć nienaganną, nieposzlakowaną opinię. Awansowanie tej osoby, gdy ciążą na niej zarzuty, to jawne granie na nosie – grzmiał Franciszek Wołowicz, radny lewicy.
Wacław Maciuszonek, burmistrz Żar, odpowiedział mu, że jeżeli chodzi o moralny aspekt tej sprawy, to on nie ma żadnych wątpliwości. – Jeżeli sąd skaże ją prawomocnym wyrokiem, to ja się dostosuję – skwitował.
Ewa Bortnik nie ma wątpliwości, że stanowisko jej się należy, a żeby usprawiedliwić siebie, uprzejmie donosi: – Zapytajcie byłego burmistrza, dlaczego ukrywał, że pani Kłodnicka i pan Żychowski mieli wyroki – mówi E. Bortnik.
W. Maciuszonek, żeby uciszyć F. Wołowicza, postraszył go kontrolą RIO, która obecnie odbywa się w urzędzie. Burmistrz dał do zrozumienia, że kontrolerzy wykazują wiele nieprawidłowości, które miały miejsce za rządów lewicy. – Od roku słyszę, że kradliśmy, robiliśmy przekręty. Nawet jak przegrzebiecie papiery od początku urzędu, to i tak nic nie znajdziecie – denerwował się F.Wołowicz.
Weźcie się do roboty
Roman Pogorzelec, były burmistrz i F.Wołowicz, były wiceburmistrz dali dobrą radę ekipie Maciuszonka. – Skończcie z przepychankami i weźcie się do roboty. Na co Maciuszonek odparł, że nie chce się przepychać i grzebać, ale… od razu zaatakował Stefana Bielawskiego, właściciela żarskiego Hydrobielu, firmy, która uchodziła za „faworyta” lewicy. – Szef Hydrobielu był u mnie wielokrotnie, żebym wpłynął na inspektora nadzoru i na moich urzędników, żeby odebrali aleję JP II. Ja tego nie będę robił, bo się na tym nie znam – mówił W. Maciuszonek. Wyjawił przy okazji, że będą problemy z rozliczeniem remontu, bo wiele rzeczy wykonano poza projektem, których on nie zlecał. – Może niewielu rzeczy się nauczyłem, ale liczyć potrafię – skwitował W. Maciuszonek.
Faliński jak Maciuszonek
W ślady burmistrza idzie również Patryk Faliński, jego zastępca, który bezpardonowo zaatakował Jacka Niezgodzkiego, swojego poprzednika. – Pan radny Niezgodzki, to już się standard robi, wszystko widzi na odwrót – z przekąsem powiedział P. Faliński. – Na ripostę nie musiał długo czekać. – Widzę, że burmistrz Faliński jest dobrym uczniem i wszystko zaczyna zrzucać na poprzednią ekipę – odpowiedział J. Niezgodzki.
Uchwały do bani
W czwartek oberwało się również Joannie Werstler-Wojtaszek, radnej PiS, która chciała dowiedzieć się, czy dofinansowanie na kanalizację to fakt, czy obietnice wyborcze. – Szanujmy się trochę, pani radna, szanujmy się, to nie są obietnice, a konkrety – odpowiedział W. Maciuszonek. Radna w czwartek usłyszała jeszcze od burmistrza, że nie rozumie, co on do niej mówi. Nerwową atmosferę sesji podsycały źle przygotowane przez prawników urzędu uchwały. Ciągle okazywało się, że coś jest niekompletne czy wręcz nie nadaje się do głosowania, jak np. uchwała dotycząca likwidacji Ośrodka Opiekuńczo-Rehabilitacyjnego przy ul. Okrzei w Żarach. – Uchwały są przygotowane byle jak – denerwował się Józef Szczotka, radny TiM. Zgodził się z nim nawet Aleksander Czerwonajcio z PO.

