Centralne Biuro Śledcze, przy pomocy lubskich policjantów i funkcjonariuszy służby celnej, zrobiło nalot na mieszkanie i firmę ogumienia samochodowego w centrum Lubska. Wpadło dwóch mężczyzn i kobieta.
Akcję CBŚ przeprowadziło w weekend. W trakcie przeszukania mieszkania i garaży przy ulicy Lubelskiej oraz pomieszczeń firmy przy ulicy Gazowej, znaleziono prawie 12 kg marihuany. Jej wartość na czarnym rynku to 350 tys. zł. W firmie należącej do zatrzymanej Sylwii M. odkryto też luksusowego mercedesa. Samochód, wart ponad 100 tys. zł, został skradziony na terenie Niemiec trzy miesiące temu. Funkcjonariusze zabezpieczyli też dwie sztuki nielegalnie posiadanej broni palnej krótkiej i pieniądze
– Łączna wartość zabezpieczonych pieniędzy to ponad 80 tys. zł, w euro, funtach, dolarach i złotówkach – informuje mł. asp. Lidia Kowalska z komendy miejskiej policji w Zielonej Górze. – W garażach i na terenie firmy znaleziono też specjalistyczne urządzenia wykorzystywane do uprawy marihuany, m.in. 55 sztuk lamp słonecznych, wentylatory, elementy nawadniające, pojemniki do nawozów czy włókninę do sadzonek – wylicza L. Kowalska.
Wcześniej zatrzymano w Lubsku innego członka tej grupy. Zabezpieczono wówczas prawie 900 gramów amfetaminy i ponad 650 gramów marihuany.
Większa grupa przestępcza
– Sprawę prowadzi wydział śledczy Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze. Od marca do maja zatrzymano już kilka osób związanych ze zorganizowaną większą grupą przestępczą, działającą w tym regionie. Akcja sprzed kilku dni w Lubsku to kontynuacja tych działań. Zatrzymani to kobieta i dwóch mężczyzn. Mieszkają w Lubsku i mają od 31 do 35 lat. Mężczyźni zostali na wniosek prokuratury tymczasowo aresztowani. Kobieta wyszła na wolność za poręczeniem majątkowym, ale ma dozór policji. Sprawa jest rozwojowa i ze względu na dobro dochodzenia nie mogę ujawnić więcej szczegółów – zastrzega Jacek Buśko, prokurator okręgowy.
– Ujawnienie zbyt wielu szczegółów, w przypadku tak niewielkiej miejscowości, jaką jest Lubsko, byłoby szkodliwe dla dobra prowadzonego postępowania – wyjaśnia komisarz Małgorzata Stanisławska, przedstawiciel prasowy CBŚ.
Chłopaki czasem się zapominali
„GR” rozpoczęła więc własne śledztwo. Z naszych informacji wynika, że zatrzymani handlarze i producenci narkotyków to Marek G. i Jacek G., pracownicy firmy oponiarskiej. Mężczyźni i kobieta są ze sobą prawdopodobnie powiązani rodzinnie. Ich nielegalny interes kwitł, ale nie umieli zachować dyskrecji.
– Pod dom pani M. i jej męża albo konkubenta, często podjeżdżały dziwne auta na obcych rejestracjach. Wizyty tajemniczych gości odbywały się zazwyczaj późnymi wieczorami lub po nocach – zdradza sąsiadka zatrzymanych.
– Każdy z okolicznych mieszkańców widział, co się tam dzieje. Chłopaki zapominali się czasem i wychodzili z „klamką” (pistoletem – przyp. red.) na podwórko. Ciekawe, przed kim się tak zabezpieczali? – ironizuje pan Jan, przedsiębiorca i mieszkaniec Lubska.
– Serwis, warsztat, opony czy myjnia? Firma zajmowała się niby wszystkim, tak to wyglądało. Przyjeżdżały tu także samochody transportowe, ciężarówki i busy. Raz na zagranicznych rejestracjach, raz na blachach warszawskich – relacjonuje starszy mężczyzna, mieszkający w sąsiedztwie podejrzanej firmy.





