Strona główna » Mówił, że sam wolałby nie żyć

Mówił, że sam wolałby nie żyć

przez imperia

Krystian D. (34 l.) spowodował wypadek, w którym zginęła Aneta Szrek z Żar. Byli parą. Teraz mężczyzna odwołuje się od wyroku, a matkę Anety bulwersuje łagodna kara.
– Obiecywał, że nie będzie się odwoływał. Mówił, że wolałby sam nie żyć. Nie wiem, dlaczego to zrobił. Może namówił go jego adwokat – zastanawia się Krystyna Marciniak, matka Anety Szrek (†36 l.), która zginęła w wypadku. Wyrok – 1,5 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu  na cztery lata uważa za zbyt łagodny.
 
Uciekł
Tragedia wydarzyła się w 17 września 2010 r. na drodze pomiędzy miejscowościami Silno Małe i Straszów. Prowadzone przez Krystiana D. (34 l.) audi wypadło na zakręcie z drogi i z impetem uderzyło w drzewo. Aneta zginęła na miejscu. Pomoc i policję wezwali przypadkowo przejeżdżający kierowcy, bo Krystian D. uciekł. Na policję zgłosił się dopiero po dwóch dniach. Wtedy pobrano mu krew do badań, by ustalić, czy był trzeźwy, prowadząc auto feralnego dnia. Prokuratura zapewniała wówczas, że istnieją techniczne możliwości, by to stwierdzić. Dodatkowo prowadziła też postępowanie pod kątem nieudzielenia pomocy. Wyrok Sądu Rejonowego w Żaganiu mówi jednak tylko o niezachowaniu zasad bezpieczeństwa i niedostosowaniu prędkości do warunków na drodze.
 
Fatum
Rodzinę Anety w ciągu kilku lat spotkało wiele nieszczęść. W czerwcu 2003 roku, w wypadku samochodowym zginął jej mąż, Tomasz. Sześć lat później, zmarła jej niespełna roczna córeczka. Prokuratura, która badała sprawę, orzekła, że była to śmierć łóżeczkowa. W końcu śmierć zabrała Anetę. Matka zmarłej opiekuje się osieroconymi wnukami i chciałaby, by sprawa znalazła wreszcie swój sprawiedliwy finał. – Rozmawiałam z prokuratorem, który powiedział, że przez to odwołanie on sobie tylko pogorszy sprawę – dodaje pani Krystyna.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz