Uciekał samochodem przed policyjnym patrolem. Miał 2 promile.
Policjanci patrolujący teren gminy Brody chcieli (w sobotę, 5.11.) zatrzymać do kontroli przejeżdżającego przez Koło volkswagena. Kierowca nie tylko nie zareagował na widok policyjnych kogutów i nie zatrzymał auta, ale przyśpieszył, chcąc się ulotnić mundurowym z pola widzenia. Policjanci dopędzili i zatrzymali delikwenta po kilkuset metrach. Wynik badania alkomatem okazał się dość „imponujący” – 43-letni mężczyzna wydmuchał 2 promile.
Na frasunek dobry trunek
Z policyjnych informacji wynika, że kierowcą na podwójnym gazie był gminny radny i jednocześnie sołtys jednej ze wsi, Zbigniew B.
O tym, że radny-sołtys zna się na rzeczy, przeczytać można w miesięczniku „Za miastem”. Jeden z artykułów opowiada o powitaniu synów powracających z misji wojskowych w Iraku i Afganistanie. Tekst opisuje wznoszenie toastów przez seniora rodziny, Zbigniewa B. i wyjaśnienia małżonki, która zastrzega, że „wojacy” (czyli synowie) nie piją. Dlatego przygotowanie trunków, w tym nalewki na miodzie, należy do obowiązków głowy rodziny.
Nie wiedzą, nie działają
– Dowiedziałem się o tym we wtorek (8.11.) po południu, pocztą pantoflową. Potem rozmawiałem z miejscowymi policjantami, którzy całą rzecz potwierdzili. Nie rozmawiałem dotąd z samym zainteresowanym, dlatego nic jeszcze nie wyjaśniałem. Zresztą on startował w wyborach z innego komitetu, więc nie bardzo mnie interesuje to, co robi ten pan – stwierdził Ryszard Kowalczuk, wójt gminy Brody. Dodaje, że jako radny Zbigniew B. podlega przewodniczącej Rady Gminy. Z funkcji sołtysa może go natomiast odwołać zebranie wiejskie. – Zgodnie ze statutem sołectwa, zebranie to może zwołać Rada Gminy. Na nim mieszkańcy mogą zostać poinformowani o sprawie i zdecydować o ewentualnym odwołaniu. Póki co jednak jest zbyt wcześnie i należy poczekać na działania policji i sądu – wyjaśnił.
Nie pochwalił się
Zbigniew B. jest członkiem komisji porządku publicznego oraz oświaty i kultury. O zatrzymaniu go pijanego za kółkiem Jadwiga Łanicka, przewodnicząca Rady Gminy, dowiedziała się od dziennikarza „Gazety Regionalnej” w środę, 9.11. – Byłam dziś w urzędzie, a nawet rozmawiałam z nim, ale nie poinformował mnie o tym. Jestem zaskoczona, ale sprawdzę fakty, bo nie chcę ferować wyroków – zastrzegła J. Łanicka. Dzień później nie miała nic więcej do dodania. – Rozmawiałam z panem wójtem, ale nie potwierdził tych informacji. Czekam więc na zawiadomienie z policji i ewentualny wyrok sądu, wtedy będę mogła powiedzieć coś więcej – stwierdziła.
– Takie zachowanie jest przestępstwem, a samemu kierowcy grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności – informuje Kamila Zgolak-Suszka z żarskiej policji.
Władza swoje prawa ma
O opinię w sprawie dalszych losów radnego zapytaliśmy w Krajowym Biurze Wyborczym. – Konsekwencje mogą zostać wyciągnięte, gdy zapadnie ostateczny wyrok sądu. Rada Gminy będzie mogła wówczas podjąć uchwałę o wygaśnięciu mandatu. Rozpisane będą wybory uzupełniające i wybrany nowy radny – mówi Stanisław Blonkowski z delegatury KBW w Zielonej Górze, pytając dziennikarza, o jaką gminę chodzi. – Znowu – westchnął, gdy dowiedział się, że o Brody.
Ta reakcja ma swoje uzasadnienie. Brody to gmina, gdzie przedstawiciele władzy są bohaterami mniejszych lub większych skandali. Jeden z poprzedników obecnego wójta, Czesław Odyniec, za jazdę po pijaku został ukarany przez kolegium ds. wykroczeń, a do redakcji wciąż dzwonili mieszkańcy gminy, informując, że widzieli, jak wójt po pijaku wraca z pracy autem.
Z kolei w maju tego roku radny Tadeusz Kowalczuk, zatrudniony jako kierowca szkolnego autobusu, szarpał jednego z uczniów, a drugiego uderzył w twarz. Sprawą zajmowała się policja i prokuratura, ale nikt nie dopatrzył się w tym przestępstwa. Na nic zdały się protesty rodziców, wskazujących, że radny jest bliskim krewnym obecnego wójta i dlatego jest bezkarny. Rodzice w końcu odpuścili, mówiąc dziennikarzowi: „Tutaj ręka rękę myje”.
16
Poprzedni artykuł