Strona główna » Łyk melisy przed wizytą w urzędzie

Łyk melisy przed wizytą w urzędzie

przez imperia

O Kronopolu, chodnikach i sposobach na nerwy rozmawiali mieszkańcy Męczenników Oświęcimskich, Szarych Szeregów oraz przyległych ulic z burmistrzem Żar, Wacławem Maciuszonkiem.
Hol Szkoły Podstawowej nr 5 w Żarach z trudem pomieścił mieszkańców osiedla, którzy chcieli porozmawiać z burmistrzem (wtorek, 8.11.). W. Maciuszonek, w towarzystwie kilku urzędników, spotkanie poprzedził wizytą na osiedlu, o czym nie omieszkał poinformować. – Jesteśmy w trakcie budowania budżetu na przyszły rok. Przeszliśmy się po osiedlu, by przekonać się, czego wam najbardziej potrzeba – zaczął W. Maciuszonek. Jak się okazało, spraw, które „przynieśli” ze sobą ludzie, było sporo.
– Przygotowałam listę najważniejszych – Barbara Żerko pokazała efekt swojej pracy. Zaczęła od tego, że chodniki wzdłuż niektórych bloków są w opłakanym stanie. – A przecież chodzą tędy osoby starsze, dzieci do szkoły, ta droga prowadzi do Netto – mówiła.
– Zimą chodniki nie są odśnieżane. Czasami uda się uprosić sprzątacza, więc sypnie piaskiem i trochę odmiecie, ale robi to przez grzeczność, bo nie należy to do niego – wtórowała jej kobieta siedząca nieopodal.
Ludzie przypominali, że przed wyborami były szumne plany i obietnice. – To nie jest spotkanie wyborcze. Ja nawet nie za bardzo mam chęć startować w kolejnych wyborach, bo nie jest mi to do końca potrzebne – odpierał W. Maciuszonek.
 
Zrobi zdjęcia?
– Fatalne niby-zielone tereny i brak koszy na śmieci wzdłuż chodników i na przystankach też nie dodają urody naszej okolicy – mówiła B. Żerko.
Obecny na spotkaniu Rafał Fularski, naczelnik wydziału infrastruktury w Urzędzie Miasta, zapewnił, że zajmie się tą sprawą. – Co do śmietników, to zlecę jutro kontrolę – obiecał.
Ktoś zapytał, kiedy powstanie droga do kościoła. – Był już u mnie proboszcz. To na pewno zostanie załatwione – zapewnił W. Maciuszonek.
Urzędnicy usłyszeli też o przerdzewiałym koszmarku po dawnym kiosku i braku oświetlenia na osiedlu. – Tu można wsadzić komuś nóż w plecy i jak gdyby nic, pójść dalej – krzyknął ktoś z sali. – Nie chciałbym odbierać pretensji za lata zaniedbań – bronił się burmistrz.
O głos poprosiła starsza pani. – Zwróciłam się do ZGM-u z prośbą o wymianę okna i drzwi. Przyszedł pan, zrobił zdjęcia, a potem otrzymałam odpowiedź, że 44-letnia drewniana stolarka jest w dobrym stanie. A mnie się woda leje do mieszkania i jest bardzo zimno. Po odwołaniu do burmistrza, przyszła pani i znowu zrobiła zdjęcia. To, co pan teraz zrobi, panie burmistrzu? – zapytała Irena Oderska. Na to natychmiast odpowiedział ktoś z sali: „Znowu zdjęcia zrobi”.
– Spróbujemy pomóc, ale na pewno nie uda się wyremontować wszystkich mieszkań komunalnych. Miasto ma ich prawie 3 tys., a na remonty niecały milion – tłumaczył W. Maciuszonek.
 
Kto to projektował?
W. Maciuszonek nie pozostawił suchej nitki na decyzjach poprzednich władz, dotyczących remontu al. Jana Pawła II, która, jak mówił, właściwie remontu nie wymagała. W podobnym tonie burmistrz wypowiadał się o planie budowy Szkoły Podstawowej nr 2, który, według niego, został „wypasiony” na 26 mln zł, choć można było ograniczyć koszty do 16 mln. Dostało się też autorom pomysłu na przebudowę Syreny. – Wymyślili projekt za 15-16 mln zł. Organizacja zawodów to też koszt, a ja uważam, że lepiej inwestować bezpośrednio w dzieci i młodzież, a nie w budowy – przekonywał burmistrz.
Chwalił się za to, że udało się pozyskać 42 mln zł z Unii Europejskiej na budowę kanalizacji na Zatorzu, choć jeszcze nie wiadomo, jaki będzie harmonogram prac. – Chciałbym, żeby udział miasta w tej inwestycji był jak najmniejszy. Jeśli Zakład Wodociągów i Kanalziacji weźmie na to kredyt, to my będziemy mieć oszczędności – dodał.
Burmistrz zdradził też plany co do przyszłości Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej, który ma być zlikwidowany. – Nie wiem jeszcze, jaka będzie decyzja w sprawie Pekomu – zastrzegł.
 
Melisa i spacer
Jeden z mężczyzn obecnych na spotkaniu zapytał o bieżące sprawy. – Na Zwycięzców, przy samym Hydrobielu, na chodniku są garby, a ulica jest zbyt wąska. Z kolei z ulicy Gnieźnieńskiej w Katowicką będzie można skręcać tylko w prawo, bo jest już znak i wysokie krawężniki, które mają uniemożliwić inne manewry. Kto to wymyślił, skoro z równoległej do Gnieźnieńskiej ul. Męczenników Oświęcimskich można skręcać w obie strony? – pytał. W. Maciuszonek przyznał, że trzeba to zmienić. – Podobnie jest z Orlikiem na Zwycięzców. Zrobili źle fundamenty, będą więc je skuwać i wylewać od nowa – zapewnił burmistrz.
Mieszkańcy skarżyli się też na urzędników. O swojej interwencji w Ratuszu opowiedział Jerzy Grześkowiak. – Zamknięto bez uprzedzenia dojazd do garaży znajdujących się za Farbexem. Gdy rozmawiałem o tym z panią naczelnik Ewą Nowak, usłyszałem, że najpierw powinienem napić się melisy i pójść na spacer, a potem przyjść do urzędu – denerwował się mężczyzna.
Burmistrz zapowiedział, że jeśli ktokolwiek zostanie w podobny sposób potraktowany przez urzędnika, może przyjść ze skargą do niego lub jego zastępców. – Bo takich sytuacji nie będę tolerował – zarzekał się W. Maciuszonek.
 
Pan za tym stoi!
Nie zabrakło też tematu Kronopolu. – Skąd te nowotwory w mieście? Z mojej dawnej 18-osobowej klasy osiem osób choruje na raka. Ostatnio znajoma usłyszała, od lekarza, że „u was to jest taka prawdziwa ulica męczenników”. Bo w każdym bloku jest co najmniej jeden, a często kilku chorych na nowotwór – denerwowała się kobieta siedząca z tyłu sali.
Burmistrz tłumaczył, że nie ma wpływu na zakład. – Ale to pan za tym stoi – odkrzyknął ktoś, po czym rozległy się oklaski.
– Za lata pracy tam wcale się nie wstydzę i wiem, że Kronopol nawet pierdnąć nie może bez odpowiedniej decyzji – bronił się Maciuszonek. I przeszedł to kontrataku: – Ludzie palą w piecach, czym popadnie, wystarczy poobserwować wokół. Sami też musimy dbać o swoje środowisko. Jeśli już teraz macie państwo dowody, że Kronopol truje, to każdy może złożyć doniesienie na prokuraturę. Ale trzeba tego dowieść – zastrzegał. – W przyszłym roku powstanie w mieście stacja monitorowania powietrza, na którą udało się pozyskać pieniądze z WIOŚ – dodał jednak polubownie. – Kronopol to miejsca pracy dla ludzi, którzy dobrze tam zarabiają, a potem zostawiają te pieniądze, kupując w sklepach, zamawiając usługi. Zakład jest też podatnikiem – wyliczał atuty Kronopolu. – Ja nie mam prawa zakazać im produkcji. Sami państwo możecie natomiast sprawdzić, kto i kiedy wydawał zgodę na ich działalność – zakończył.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz