W pożarze domu w Brzeźnicy zaczadził się mężczyzna.
Ogień wybuchł tuż przed godz. 23, z poniedziałku na wtorek (31-1.10.). W tym czasie w domu przebywały trzy osoby. Młodemu chłopakowi nic się nie stało, jego babcia doznała oparzeń dłoni. Syn staruszki w chwili wybuchu pożaru spał. Najprawdopodobniej zatruł się dymem i wyziewami z płonących plastikowych przedmiotów. Pomimo kilkunastominutowej reanimacji, nie udało się go uratować.
– Szkoda Szczepana, fajny był z niego kolega. Miał sześćdziesiątkę na karku, ale wciąż kochał sport, uwielbiał grać w piłkę nożną. Gdyby nie to, że lubił sobie wypić, pewnie do teraz by żył, bo zapach dymu by go zbudził – wzdycha sąsiad.
Rodzina nie chce rozmawiać o tragedii. Mury są całe, ale wnętrze budynku – wypalone. Przyczyny pożaru ustala komisja. Najprawdopodobniej spowodował go zapłon sadzy – Słychać było taki ogromny wybuch w kominie – zdradza jeden ze świadków.
12
Poprzedni artykuł