Ostatnie 250 zł ukradły jej oszustki, które udawały pracownice opieki społecznej. -To było wszystko, co miałam – płacze pani Marii z Żar.
– Wokół mieszka tyle starszych osób, a one przyszły akurat do mnie – płacze Maria Dworianin (77l.) i zastanawia się: – Jak to się stało, że wiedziały, że córka pobiera zasiłek opiekuńczy na mnie? Możliwe, że je ktoś nasłał.
Złodziejki przyszły w poniedziałek (7.11.) przed południem, gdy kobieta była sama w domu. – Wcześniej wnuczka mówiła mi, że przyjdzie do niej ktoś z MOPS. Później okazało się, że faktycznie byli, ale w czasie gdy mnie nie było w domu. – tłumaczy pani Maria. spała i obudził ją natarczywy dzwonek do drzwi. Była nieco rozkojarzona, ale uprzedzona przez wnuczkę nie miała wątpliwości, że ma do czynienia z pracownikami społecznymi. – Chciały, żeby im pokazać banknoty z ostatniej emerytury, bo podobno musiały spisać jego numery. Zagroziły, że jeżeli tego nie zrobię, to córka nie będzie już mogła pobierać na mnie opiekuńczego – opowiada M. Dworianin. Posłusznie pokazała banknot, bo przestraszyła się, że córka utraci jedyne źródło utrzymania. – Ona nie ma pracy, a na jedzenie i opłaty przecież potrzebuje – tłumaczy starsza pani.
Za potrzebą
Jedna z kobiet spisała numer i oddała pieniądze. – Za dwa tygodnie dostanie pani od nas pismo w tej sprawie – zapewniła. Właścicielka włożyła je do portfela, a całość odniosła do pokoju, na kredens. Kobiety nie kwapiły się do wyjścia. – Jedna z nich zapytała, czy może skorzystać z łazienki. Pokazałam jej, że musi do niej przejść przez pokój. Sama zostałam z drugą panią w kuchni- ciągnie pani Maria. Po wyjściu gości, kobietę coś tknęło i sprawdziła portfel. Z przerażeniem stwierdziła, że nie ma w nim pieniędzy. – To było wszystko, co miałam – mówi zdenerwowana. Natychmiast się ubrała i pobiegła do mieszkającej nieopodal córki. Ta wezwała policję. Po sprytnych złodziejkach nie było już śladu.
15
Poprzedni artykuł