Wpadli kurierzy działający na zlecenie zorganizowanej grupy przestępczej, którzy szmuglowali kokainę z Ameryki Południowej. Stacjonowali na terenie województwa lubuskiego, głównie w Lubsku i okolicach.
W poprzednich wydaniach „GR” pisaliśmy o akcji ABW i prokuratury przeciwko międzynarodowym handlarzom narkotyków. Zorganizowana grupa przestępcza szmuglowała kokainę z Ameryki Południowej. Kurierzy pochodzili także z Lubska.
Służby specjalne zatrzymały w sumie kilkadziesiąt osób podejrzanych o handel „białą damą”. 14 z nich usłyszało zarzuty.
– Przewóz środków odurzających na terenie Unii Europejskiej to przestępstwo, za które grozi od 3 do 15 lat więzienia – informuje Grzegorz Szklarz z zielonogórskiej Prokuratury Okręgowej.
Kokaina jest najdroższym narkotykiem w Polsce. Jeden gram można kupić na czarnym rynku za 300 zł.
Kulka w brzuchu
Z naszych informacji wynika, że za jeden kurs kurierzy z Lubska mogli zarabić od 6 do 15 tysięcy zł. Zależne to było od ilości kapsułek, które przewozili… w swoim ciele. Jednorazowo kurier połykał nawet 100 szczelnie zamkniętych pigułek. Każda miała 1,5 cm długości, a razem ważyły 1,5 kilograma, co szacuje wartość narkotyku w jednym kursie na około 400 tys. zł.
– Przemytnicy jechali do Holandii wynajętym samochodem. Z lotniska w Amsterdamie lecieli do Wenezueli. Mieszkali tam przez kilka dni w luksusowych hotelach lub domkach. Po pewnym czasie zgłaszali się pośrednicy. Kurierzy przekazywali im pieniądze. W zamian dostawali kapsułki z kokainą i lekarstwa wstrzymujące wypróżnianie. W Amsterdamie trafiali do hotelu, gdzie wręczano im tabletki wywołujące odruchy wymiotne. Można było też wybrać tabletki na przeczyszczenie, a do zestawu dołączano wówczas gumowe rękawiczki i wiaderko – sposób działania kurierów opisuje Tomasz Tadla z Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach.
Niektórzy wybierali inny sposób przewożenia narkotyków. Lateksowych kapsułek było mniej, ale za to dużo większe. Ich długość dochodziła do 5 cm. Kurierzy wpychali je do ciała… od drugiej strony. Jedynie prześwietlenie rentgenem mogło potwierdzić, że w jelicie znajdują się owalne kapsułki. Za transport taką metodą, trudniejszą do wykrycia, można było zarobić do 15 tys. zł.
– Więcej szczegółów ujawnić nie można. Śledztwo nie jest zakończone. Nadal trwają procedury dochodzeniowe, mające na celu zatrzymanie osób odpowiedzialnych za kierowanie grupą. Nie byli to Polacy, dlatego na efekt końcowy podejmowanych czynności trzeba będzie jeszcze poczekać – poinformowała ppłk Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska, rzecznik prasowy ABW.

