– Protestujemy przeciwko takim działaniom Kronopolu. Wcześniej obiecano nam, że na czas konserwacji elektrofiltru produkcja w zakładzie będzie wstrzymywana. Czy mieszkańcy Żar mają na te kilkanaście dni wyprowadzić się z miasta? – pyta Wanda Dobroń, przewodnicząca Komitetu Społecznego Mieszkańców Osiedla Moniuszki, walczącego o czystsze powietrze.
Prace konserwacyjne elektrofiltru potrwają do 27 listopada. Żarski Kronopol zapewnia, że wyłączenie filtru nie stanowi zagrożenia dla zdrowia, bo suszarnie mają dodatkowe urządzenia oczyszczające. Nie wierzą w te zapewnienia przedstawiciele żarskich organizacji ekologicznych. – Wysłaliśmy pismo do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska z prośbą, żeby w dniach, kiedy będzie wyłączony elektrofiltr, przeprowadził badania żarskiego powietrza – mówi Joanna Werstler-Wojtaszek, przedstawicielka stowarzyszenia „Los”. Gdy dowiedziała się, że Kronopol zamierza wyłączyć elektrofiltr i kontynuować w tym czasie produkcję, była zbulwersowana. Warto przypomnieć, że firma Atmoterm, która przygotowywała raport dotyczący zawartości formaldehydu w żarskim powietrzu, wskazał na niską skuteczność cyklonów (urządzeń odpylających) działających przy suszarniach.
Protestują
Oburzenia nie ukrywa również Wanda Dobroń, przewodnicząca Komitetu Społecznego Mieszkańców Osiedla Moniuszki w Żarach, walczącego o czystsze powietrze w mieście. – Protestujemy przeciwko takim działaniom Kronopolu, tym bardziej, że obiecano nam, że na czas konserwacji elektrofiltru produkcja w zakładzie będzie wstrzymywana. Czy mieszkańcy Żar mają na te kilkanaście dni wyprowadzić się z miasta? – pyta W. Dobroń.
O wyłączeniu elektrofiltru nic nie wiedzą mieszkańcy, do których informacja umieszczona wyłącznie na stronach internetowych Urzędu Miasta po prostu nie dotarła. – Nic o tym nie wiem. A powietrze w Żarach jest fatalne – mówi Zofia, mieszkanka osiedla Moniuszki.
– Pierwsze słyszę. Na balkonie mam osad. Posiałem tam koper, ale nie nadawał się do jedzenia, bo był kompletnie biały – żali się Jakub Choroblewski.
– To jest tragedia, na parapetach można znaleźć żółty nalot, a w nocy widać „piękną” chmurę znad fabryki – komentuje Wanda Bergiel.
Co rok więcej
Każda firma, która wprowadza zanieczyszczenia do środowiska lub korzysta z ujęć wody, musi za to płacić do Urzędu Marszałkowskiego. Niepokojące jest to, że Kronopol z każdym rokiem płaci więcej za korzystanie z żarskiego środowiska, co oznacza, że bardziej je „eksploatuje”. W 2008 roku za wprowadzanie trujących substancji do powietrza, pobór wody i odprowadzanie ścieków firma zapłaciła nieco ponad 600 tys zł, w 2009 roku – już 750 tys. zł, a w 2010 roku – blisko 1 mln zł.
– Niech przestaną w końcu robić z nas idiotów! Skoro jest tak fajnie w Żarach, to czemu władze Kronopolu nie pobudowały się w Sieniawie pod zakładem, tylko wszyscy wyprowadzili się daleko poza miasto. Niech nie wprowadzają ludzi w błąd, że to nie ma wpływu na nasze zdrowie. Wystarczy popatrzeć na rośliny na działkach. Jeżeli one usychają, to jak można powiedzieć, że te zanieczyszczenia nie mają wpływu na ludzi – denerwuje się W. Dobroń.
Nie ma planu
O tym, że nad Żarami unosi się smuga zanieczyszczonego powietrza, najczęściej informują mieszkańcy. Oprócz rakotwórczego formaldehydu, którego nie usuwa elektrofiltr, pojawiają się wtedy duże ilości niebezpiecznych pyłów. Na razie nie ma żadnych informacji, żeby Kronopol zrobił cokolwiek, by ograniczyć emisję formaldehydu i innych zanieczyszczeń. Takie działania za niezbędne uznała firma Atmoterm, która w przygotowanym raporcie zaleciła Kronopolowi, w porozumieniu z Urzędem Miasta i Wojewódzkim Inspektoratem Ochrony Środowiska, przygotować szczegółowy plan redukcji emisji formaldehydu. Z samych suszarni dostaje się go do atmosfery, według danych z pozwolenia, które posiada Kronopol, 120 ton rocznie. Cały zakład ma pozwolenie od marszałka województwa na wpuszczenie do żarskiego powietrza ponad 200 ton formaldehydu rocznie. Największe stężenie trującej substancji występuje w bezpośrednim sąsiedztwie firmy i w okolicach ulicy Serbskiej. Zanieczyszczenia rozprzestrzeniają się jednak na całe miasto. Przepisy nie określają norm dla formaldehydu, bo nie można ustalić bezpiecznej ilości dla tego rakotwórczego związku. Inaczej mówiąc – każda jego ilość jest szkodliwa.


