Strona główna » Prezes donosiciel

Prezes donosiciel

przez imperia

Takiego prezesa nie chcieliby żadni kibice w Polsce! Dariusz Arkuszewski zamiast wspierać piłkarzy Promienia, kabluje na nich do ZUS-u. Zmowę milczenia przerwał Andrzej Siciński.
23-latek grał w Promieniu Żary w sezonie 2010/2011. Zazwyczaj wchodził z ławki rezerwowych, ale był wzmocnieniem drużyny na zmęczonych rywali. – Do Promienia przeniosłem się z Unii Kunice. Dostałem mieszkanie i pracę w firmie budowlanej Arkuszbud. Na budowie pracowałem od samego rana do 16. Potem był trening – opowiada o początkach gry w Żarach A. Siciński. Chciał wywalczyć miejsce w podstawowej jedenastce.
W czerwcu, właśnie na jednym z treningów, złamał rękę. Musiał wziąć L-4, bo nie był w stanie pracować jako budowlaniec. Nie przychodził też na treningi. Był jednak potrzebny w ostatnim meczu ligowym, bo wielu zawodników miało kontuzje lub pauzowało za kartki.
– Zadzwonił do mnie trener Robert Czepiński. Wahałem się, ale oddanie dla klubowego herbu oraz kolegów z drużyny przeważyło. Wyszedłem na boisko z Celulozą Kostrzyn. Potem zagrałem jeszcze w sparingu w Bautzen z miejscową Budissą – przyznaje.
 
Kabel
Ze względu na kontuzję, Andrzej miał skrócony okres przygotowawczy. – W Promieniu chcieli „odstrzelić” trzech piłkarzy. Kasa miała pójść na młodych zawodników. Poszedłem do trenera porozmawiać od serca. Chciałem wiedzieć, na czym stoję. Z racji tego, że straciłem większość okresu przygotowawczego, zdawałem sobie sprawę, że moje szanse na pozostanie są minimalne, chciałem to jednak usłyszeć od trenera – opowiada.
Czepiński powiedział mu, że faktycznie musi być przygotowany na odejście. „Sito” zagrał jeszcze w sparingu ze Świętoszowem, ale to był ostatni gwizdek na zmianę barw klubowych. Chciał porozmawiać z prezesem, jednak D. Arkuszewski nie miał dla niego czasu. W końcu, gdy się spotkali, Andrzej powiedział, że odchodzi z klubu i z pracy.
Arkuszewski zgodził się na rozwiązanie umowy o pracę z Arkuszbudem za porozumieniem stron, ale – jak się okazało – postanowił „uprzykrzyć” Andrzejowi życie. Zakablował go do ZUS-u. Andrzej otrzymał karę finansową, gdyż będąc na zwolnieniu lekarskim, wystąpił w zawodach sportowych. 1 tys. 195,84 zł ZUS rozłożył mu na raty.
 
Nie widzieli gipsu
Dlaczego prezes zakablował byłego zawodnika? Czy była to zemsta? A jeśli tak, to za co? D. Arkuszewski nie miał czasu na rozmowę i nie chciał oficjalnie wyjaśnić powodów swojego zachowania. Trener R. Czepiński próbował za to przypomnieć sobie całą sytuację.
– To Andrzej chciał grać. Oszukał mnie, że jest gotowy do gry, mimo odpowiedzialności karnej? Nie wiedziałem nawet o jego zwolnieniu lekarskim – zarzeka się dziś trener. Po czym zastrzega: – To spór tylko i wyłącznie pomiędzy piłkarzem a prezesem klubu.
Czy tłumaczenia trenera są wiarygodne? Trudno było nie zauważyć gipsu na ręce piłkarza. A na marginesie, sędziowie również złamali przepisy, dopuszczając do gry zawodnika z kontuzją.
 
Na wysokości bez uprawnień
Praca w Arkuszbudzie i gra w Promieniu pod wodzą D. Arkuszewskiego przysporzyły Andrzejowi nie lada problemów. Oddał klubowi i swojemu pracodawcy coś więcej niż zdrowie. Oddał to, czego brakuje wielu światowej klasy sportowcom – serce. Lojalność wobec D. Arkuszewskiego nie opłaciła mu się.
– Narażałem swoje życie, pracując bez żadnych zezwoleń i uprawnień na wysokościach, bez jakichkolwiek zabezpieczeń – mówi Andrzej – Robiłem przy wykończeniu elewacji żarskiego ratusza i na dachach budynków przy ul. Zawiszy Czarnego. Pięć dni w tygodniu, po minimum 8 godzin, niezależnie, czy padał deszcz lub śnieg. Dla Promienia chciałem grać jak najdłużej, może nawet do końca kariery – zapewnia.
W Arkuszbudzie A. Siciński zarabiał nieco ponad 900 zł. – Prezes często spóźniał się z wypłatami. Miałem dodatkowo około 200 zł za grę w klubie. Promień niby gwarantował mi mieszkanie na Żagańskiej wraz z opłaceniem rachunków, tyle że było w dramatycznym stanie, a i z opłatami były problemy. W pewnym okresie nie miałem przez dwa tygodnie prądu, a co za tym idzie ogrzewania, ciepłej wody i możliwości przechowywania jedzenia.
„Sito” jednak nie narzekał. Żali się dopiero dziś, gdy spotkała go krzywda. Dla miłości do piłki i Promienia był gotów znieść wszystko. Nawet, gdy prezes zalegał z wypłatą w klubie po 4 miesiące. W sumie z D. Arkuszewskim miał niewielki kontakt jako piłkarz. Prezes Promienia rzadko bywał na meczach, a w szatni w ogóle. – Nie gratulował nam zwycięstw. Nie komentował remisów. Nie ochrzaniał za porażki – dodaje były już piłkarz Promienia.
 
Łapią się za głowę
Andrzej jest dziś bliski rozpoczęcia kariery zawodowego żołnierza. Zanim jednak pójdzie w kamasze, chce pograć trochę w Łęknicy. – Nie chodzi mi o zemstę na klubie czy prezesie. Chcę ujawnić, kim naprawdę jest Arkuszewski jako człowiek. Chcę w ten sposób pomóc kolegom z byłego już klubu, którzy łapią się za głowę, gdy tylko słyszą o tej kompromitującej sytuacji. Trener namówił mnie na grę, chociaż byłem kontuzjowany. OK. To była moja decyzja. Nie rozumiem tylko, dlaczego prezes milczy. Nie odbiera telefonów, nie oddzwania. Chciałbym po ludzku wiedzieć, dlaczego mi to zrobił – mówi Andrzej.
O „nadgorliwości” prezesa wie były członek zarządu Promienia, Georgios Candekidis.- Słyszałem o tym od kibiców, którzy są zbulwersowani. Szkoda chłopaka. Dla mnie taka sytuacja jest nie do pomyślenia. Jako wieloletni kibic Promienia nie spotkałem się jeszcze z podobnymi praktykami – komentuje.
 
Ch*** nie prezes
Według kibiców Promienia, dni Arkuszewskiego są policzone. Ultrasi spróbują obalić prezesa jeszcze w grudniu. – Arkuszewski sukcesów nie ma. Oszukał nas. Ch*** z niego, a nie prezes – emocjonalnie ocenia jeden z kibiców Promienia.
Najniższa średnia frekwencja w historii klubu na stadionie przy ulicy Zwycięzców, zaledwie 100 kibiców na mecz, jest tylko dowodem na to, że w Promieniu źle się dzieje. Kibice nie mogą wybaczyć D. Arkuszewskiemu, że podniesiono ceny biletów, a kobiety po raz pierwszy również muszą kupować wejściówki. Otwarty konflikt między szefostwem Promienia a kibicami narasta. Przykład Sicińskiego potwierdza, że prezes Promienia zrobił sobie z żarskiego klubu prywatny folwark.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz