Wraca temat kopalni w Brodach.
Radni gminy Brody obniżyli na sesji średnią cenę skupu żyta (stanowiącą podstawę wymiaru podatku rolnego) z 74,18 zł do 50 zł. Zdecydowali też, że 25 tys. zł, jakie gmina zaoszczędziła na podwyżkach dla nauczycieli, którzy nie awansowali na wyższy stopień zawodowy, pójdzie na zakup opału do szkoły. Ze sprawozdania z wykonania budżetu dowiedzieli się, że zadłużenie gminy wynosi tylko 8 proc. dochodów. – To właściwie optymistyczny sygnał, ale ten niski poziom jest spowodowany wstrzymywaniem się z wieloma koniecznymi inwestycjami – komentował już po sesji Marek Tracz, radny.
Była też mowa o wyrzucanych na dziko śmieciach. – Na śmietniku cmentarza w Kole są nawet stare telewizory – mówił jeden z radnych.
– A wieczorami czuć intensywny zapach wypalanych śmieci i kabli – komentowała Jadwiga Łanicka, przewodnicząca Rady Gminy.
Wszyscy radni byli zgodni, że władze gminy muszą zdopingować policję do częstszych kontroli posesji i nielegalnych wysypisk.
Przed Bogiem i historią
Dużo uwagi poświęcono współpracy z inwestorem zainteresowanym budową kopalni w Brodach. Wójt Ryszard Kowalczuk uważa, że moc prawną ma referendum, w którym mieszkańcy nie wyrazili zgody na tę inwestycję. – Dopiero gdy otrzymam wyraźny sygnał ze strony społeczeństwa, że to stanowisko się zmieniło, podejmę taką współpracę. Trudno, najwyżej odpowiem przed Bogiem i historią – wójt nie uniknął górnolotnego tonu.
– Tutaj traktuje się tę sprawę jak gorącego kartofla. Boję się, że inwestycja i tak zostanie zrealizowana, ale odgórnie, z inicjatywy Warszawy, a wtedy nasza gmina wiele na tym nie skorzysta – skomentowała po sesji Ewa Wojciechowska, była radna.
Na kolejnej, jeszcze grudniowej sesji radni będą decydować o utrzymaniu stawki za wodę i ścieki na dotychczasowym poziomie.

