Strona główna » Prezes czuł się szantażowany

Prezes czuł się szantażowany

przez imperia

– W rozmowie z komendantem czułem szantaż. Postawiono mnie pod ścianą. A ja chciałem dobrze. Mecz bez publiczności nie miał sensu – przyznał w sądzie były prezes Czarnych Żagań, Tadeusz Berger, któremu grożą dwa lata więzienia.
Były prezes Czarnych jest oskarżony o organizację meczu ligowego Czarnych z Miedzią Legnica (12 marca) bez zezwolenia policji i burmistrza. Zeznawał w Sądzie Rejonowym we wtorek, 29 listopada.  Posiłkował się opinią prawną, jaką przygotował mu Polski Związek Piłki Nożnej.
Przyznał, że nie czuje się winny, a decyzję o rozegraniu meczu z udziałem publiczności podjął po konsultacji z delegatem PZPN-u.
– Mecz ligowy Czarnych z Miedzią Legnica nie był imprezą masową, bo na stadion wpuściłem mniej niż 1000 osób. O tym, że nowy stadion Arena nie zostanie otwarty na czas, dowiedziałem się trzy tygodnie przed terminem meczu. Dlatego w pośpiechu przygotowywałem stary obiekt do rozegrania spotkania. To był „rekord świata”, że udało się załatwić firmę ochroniarską, opinię strażaków i spełnić inne wymogi – przyznał T. Berger.  – Zabrakło dobrej woli komendanta i burmistrza. Wcześniej nie było z tym problemów. Postawiono mnie w sytuacji podbramkowej. 
W sądzie zeznawał również świadek, Grzegorz Wawrzyk z żagańskiej policji, który zabezpieczał mecz. – Przyszło ok. 720 osób – przyznał policjant. – Na stadionie wydzielono miejsca taśmą. Nie wiem, czy było to w trakcie wpuszczania kibiców na stadion.  Uważam, że prezes złamał prawo, bo komendant wydał decyzję odmowną. 
Ale Berger się bronił: –  Podobne mecze o randze niemasowej, tj. poniżej 1000 kibiców organizował Górnik Wałbrzych. Nikt z jego działaczy nie został oskarżony. Jeśli zostanie skazany, będzie to ewenement na skalę kraju – zaznaczył. 
Nowy prezes robi to samo
T. Berger przyznał, że nie spodziewał się odmowy burmistrza na organizację meczu. – To, że policja ich odmawiała, było standardem. Tak się dzieje do dziś, ale nikt nie reaguje – zaznaczył były prezes Czarnych. – W rozmowie z komendantem czułem szantaż, zalecał, aby mecz odbył się bez publiczności. A ja to zrobiłem dla dobra miasta i kibiców. Tym bardziej, że wiedziałem, że do Żagania zmierza ponad 200 kibiców z Legnicy, którzy kupili bilety. Gdy wydzieliłem miejsca taśmą, nikt nie zarzucał mi, że złamałem prawo.
Berger zaznaczył, że go się oskarża o organizację meczu bez zezwolenia, tymczasem na stadionie Arena jego następca, Jerzy Woźniak takie praktyki stosuje od pół roku.  – Obiekt Arena do dziś nie jest przygotowany na rozgrywanie meczów drugiej ligi. Brakuje m.in. monitoringu. Ale mecze nadal się odbywają bez zgody policji. Dlaczego bez żadnych konsekwencji dla mojego następcy? – zaznaczył były prezes.
Przesłuchają delegata
Sędzia prowadzący sprawę Jędrzej Kolczyński zapytał G. Wawrzyka, czym się różnią obecne mecze od tamtego, z Legnicą.  – Czy te, które obecnie rozgrywane są na nowym  stadionie nie są imprezą masową? – pytał sędzia.
Wawrzyk odpowiedział, że klub Czarnych przesłał do policji informację, że organizuje mecze bez udziału kibiców przyjezdnych, ale ma zgodę PZPN-u. Ale nie spełnia szeregu wymogów, dlatego w tej sprawie zostało już  wszczęte postępowanie.  – Wystosowaliśmy w tej sprawie pismo do związku piłki nożnej, ale nie dostaliśmy odpowiedzi – twierdził Wawrzyk. 
W tej sytuacji wygląda na to, że i kolejny prezes J. Woźniak usłyszy podobne zarzuty.  Sędzia kolejną rozprawę wyznaczył na 18 stycznia. Chce na niej przesłuchać kolejnych świadków, osoby odpowiedzialne za wpuszczanie kibiców na stadion oraz delegata PZPN-u. Do tematu wrócimy.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz