Żagańska Platforma Obywatelska straciła w Radzie Miasta jedną szablę. – Odchodzę z klubu, ale nie do obozu burmistrza. Będę działał jako niezrzeszony – tłumaczy radny Piotr Łoś.
Po rezygnacji Piotra Łosia, w klubie PO żagańskiej Rady Miasta zostało sześć osób.
– Nie chcę komentować decyzji kolegi. Przytoczę tylko fragment pewnej piosenki: „Pamiętaj, skąd pochodzisz, lojalność to rzecz święta” – mówi Daniel Marchewka, przewodniczący Rady Miasta, z którym Łoś startował z tej samej listy w wyborach samorządowych.
Oburzony jest też Mirosław Ramza, wiceprzewodniczący rady i jeden z liderów żagańskiej Platformy. – Pan Łoś, mimo że był w klubie PO, już od kwietnia głosował inaczej niż koalicja. To efekt podchodów burmistrza do radnych z naszego układu – uważa Ramza. – Nie załamujemy rąk. Nadal mamy przewagę, bo jest nas aż 12 osób. Mocno się trzymamy i nie ulegamy naciskom.
Na miejskim gruncie
Radny P. Łoś mówi krótko: – Głosuję według własnego sumienia, a nie dla układów. Na razie będę działał jako niezrzeszony.
W całej sprawie jest jeszcze drugie dno. Otóż córka radnego prowadzi kiosk prasowy i punkt Totolotka przy ul. Kochanowskiego. Pawilon stoi na gruncie dzierżawionym od miasta.
– Słyszałem, że były naciski na pana Łosia ze strony radnych popierających burmistrza, aby przeszedł na ich stronę. Pan Piotr to w porządku gość, ale wystraszył się, że straci dzierżawę i stąd ta decyzja – twierdzi nasz informator.
Radny nie chce jednak tego komentować.
17
Poprzedni artykuł