Strona główna » Nie jestem czarnym wdowcem

Nie jestem czarnym wdowcem

przez imperia

– Szukam uczciwej, życiowej, takiej, żeby do łóżka też była. Bo samotność mi doskwiera – zwierza się pan Józef z Polany, wsi położonej niedaleko Gozdnicy.
Pan Józef (64 l.) mieszka w niewielkiej miejscowości, w środku lasu. Z Gozdnicy do Polany prowadzi jedynie droga pożarowa. 30 lat temu przyjechał tutaj z pierwszą żoną, ze Szklarskiej Poręby. Dostał pracę w nadleśnictwie. – Zawsze kochałem przyrodę – mówi Józef Koliński.
Pan Józef przeżył dwie żony. Druga zmarła w październiku zeszłego roku. Teraz bardzo doskwiera mu samotność, dlatego szuka kobiety. Dał już ogłoszenia matrymonialne do prasy. Zaznacza, że szuka drugiej połówki, ale nie do przygód, tylko prawdziwego życia, na dobre i złe.
– Niech nikt nie myśli, że jestem jakimś czarnym wdowcem. Moje żony zmarły z powodu choroby – zastrzega. – Szukam towarzyszki życia, ale nie babci. Tak w wieku 50-60 lat, sprawnej, co nie pali i nie nadużywa alkoholu. Takiej, żeby do łóżka też była. Co lubi las i przyrodę. Polana to wieś, w której mieszka kilka rodzin, ale to nie jest jeszcze koniec świata. Do Gozdnicy jest zaledwie 5 km. Mam dwa auta i nie ma problemu, aby pojechać codziennie do sklepu czy apteki – zapewnia. 
 
Bała się, jakaś dzika była
Ma za sobą spotkania z trzema kandydatkami. – Gdy pierwszy raz dałem ogłoszenie w gazecie, zgłosiła się taka z Lubina – wspomina. – Zadbana, niebrzydka, ale jakaś dzika. A ja zdrowy jestem, nic mi nie brakuje. Mówiła, że chłopa od 10 lat nie miała i teraz się boi, bo ja taki tur. To jej tłumaczyłem, że wszystko się rozrusza, tak jak w wygasłym piecu. Trzeba go rozgrzać, zanim zacznie znowu dobrze funkcjonować. Potem przyjechała jedna z Żar. Miała niewielką rentę, z której spłacała córce kredyt hipoteczny. Aby jakoś przeżyć, dorabiała sobie, opiekując się niepełnosprawnym dziadkiem. Uprzedziła, że dla mnie nie będzie mieć za wiele czasu. Ale ja nie chcę takiej, co przyjeżdża do domu na trzy godziny. A jak ten jej dziadek będzie żył jeszcze z 10 lat, to ja tyle będę na nią czekał? – kwituje. Była jeszcze trzecia, z Witoszyna. – Rozwódka, która sama nie wiedziała, czego chce. Przyjechała, coś pomarudziła i zaraz odjechała – zaznacza. – A ja nie szukam gwiazdy, tylko normalnej kobiety.
W 65-metrowym mieszkaniu pana Józefa są trzy pokoje, łazienka, kuchnia. Do tego duże podwórko. – Ugotować umiem, i posprzątać, i zrobić zakupy. Kobieta nie miałaby ze mną źle – zarzeka się. – Tylko otyłej nie chcę, bo po co mi taka beczka? – zastrzega na koniec.
Pan Józef czeka na oferty, ale tylko poważne (tel. 0 507 878 664).

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz