Strona główna » Wielka ucieczka radnych

Wielka ucieczka radnych

przez imperia

Burmistrz Żagania próbował wycofać z sesji uchwałę budżetową na 2012 rok, bo nie podobały mu się poprawki zgłoszone przez radnych. Gdy okazało się, że większość chce głosować, zwolennicy Sławomira Kowala ostentacyjnie wyszli z sali.
Tuż przed rozpoczęciem czwartkowej sesji (29 grudnia) Rady Miasta, burmistrz S. Kowal tryskał humorem. Rozdawał radnym noworoczne kalendarze, żartował, że w każdym znalazła się sentencja „Każdy jest kowalem swojego losu”. Potem było już poważnie.
Burmistrz chciał wyrzucić z porządku obrad uchwałę budżetową, do której radni zgłosili mnóstwo poprawek. Wytknął, że w Radzie Miasta nie ma dialogu i współpracy, a na ostatnie przedsesyjne posiedzenie w sprawie budżetu przyszło zaledwie czterech radnych. Ci, którzy nie byli na tym spotkaniu, tłumaczyli na sesji, że zostało zwołane w ostatniej chwili, a niektórzy byli na zwolnieniach lekarskich albo nie mogli się zwolnić z pracy. Burmistrz chciał ich przekonać, że się mylą, wykreślając kilkanaście jego propozycji w budżecie.
 
Populizm czy troska?
Kowal nie zgodził się na poprawki, jakie zgłosili radni z koalicji PO-PiS-PSL-Nasze Miasto-Nasz Powiat. Dotyczyły m.in. ograniczenia wydatków na promocję o pół miliona złotych oraz wykreślenia miliona złotych na adaptację „sztabowca” na nową siedzibę Urzędu Miasta.
Radni zamierzali też ograniczyć burmistrzowi, do kwoty 3 mln zł, możliwość samodzielnego zaciągnięcia kredytu (S. Kowal proponował, by było to 8 mln zł). A to dlatego, że chcą na bieżąco kontrolować rosnący deficyt. Zgodzili się za to na dokapitalizowanie spółki Pałac Książęcy oraz przebudowę ulic w rejonie Starego Miasta, w ramach rewitalizacji. Zaproponowali też, aby przekazać pieniądze na utrzymanie Przedszkola nr 94, które miasto miałoby przejąć od wojska, dofinansowanie ulg na przejazdy miejską komunikacją oraz dokończenie rozpoczętych inwestycji drogowych.
Jednak na sesji S. Kowal zawnioskował o wycofanie uchwały budżetowej z porządku obrad. – Jeśli przyjmiemy budżet w takiej formie, miastu grozić będą w przyszłości poważne sankcje finansowe – przekonywał burmistrz, po czym „strzelił” radnym, w swoim stylu, wykład o zadaniach samorządu. – Państwo, przez swoje populistyczne podejście, robiąc na złość, nie wiem komu, doprowadzą do tego, że w przyszłości odczujemy konsekwencje finansowe tej decyzji – pocuzał radnych.
 
Podeszli fortelem
Podczas 20-minutowej przerwy komisje naradziły się, po czym radni, stosunkiem głosów 10:9 (brakowało dwóch radnych), odrzucili wniosek burmistrza. – Zarzuca nam pan, a łamach prasy, jak i na stronie Urzędu Miasta i na sesjach kolesiostwo i partyjniactwo. Tymczasem my chcemy współpracować. Prosiłem pana o język dialogu, ale pan tej przyjaznej ręki nie wyciągnął – zarzucił burmistrzowi radny Henryk Sienkiewicz. – Pan radnych dzieli na swoich, co głosują jak pan chce, i tych niedobrych. My nie jesteśmy opozycją, a pan często stawia nas pod ścianą i mówi, jak głosować.
Radny Stanisław Piniuta wezwał kolegów z koalicji, aby uzasadnili zmiany, jakie zaproponowali w budżecie, no co H. Sienkiewiczowi wytknął mu, że odwraca kota ogonem, a po chwili zarzucił, że opowiada gawędy, zamiast mówić konkrety. 
Na znak protestu, 9 radnych z Naszego Miasta i Wspólnego Miasta (popierających burmistrza) wyszło, przed decydującym głosowaniem, z sali obrad. W tej sytuacji nie było kworum (zostało 10 radnych) i poprawiony budżet nie został uchwalony.
 – Jest mi bardzo przykro. Nazwałbym to wielką ucieczką – skwitował Daniel Marchewka, przewodniczący Rady Miasta.
W tej sytuacji budżet zostanie uchwalony w nowym roku. Do tego czasu obowiązywać będzie tzw. prowizorium budżetowe. Czy żagańscy radni będą potrafili się dogadać?

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz