Strona główna » Jak wójt szantażował biznesmena

Jak wójt szantażował biznesmena

przez imperia

„Gazeta Regionalna” dowiedziała się, jak wójt Niegosławic „negocjował” z żarskim przedsiębiorcą wysokość łapówki.
O kulisach przekazania kasy wójtowi poinformował nas jeden ze znajomych przedsiębiorcy. Żarski biznesmen unika mediów, ale kolegom zwierzył się z „akcji”, jaką przeprowadził z wójtem.
Otóż na spotkanie do wójta pojechał nie tylko z walizką pieniędzy, ale również z dyktafonem. Był przygotowany, bo Marek S. już od pewnego czasu groził mu, że gmina zerwie umowę z jego firmą. Wójt uważał, że prace były realizowane z opóźnieniem, niezgodnie z harmonogramem, wypominał, że gminie przez tę zwłokę grozi utrata dofinansowania z funduszy zewnętrznych.
Być może opóźnienia miały związek z pilnymi robotami, jakie firma prowadziła w tym samym czasie w Żarach. Z tego powodu była zmuszona przerzucić część sprzętu z Niegosławic. Ale to tylko przypuszczenia.
Zastrzeżenia do robót w gminie Niegosławice były motywem dla Marka S., aby zaszantażować przedsiębiorcę.
 
Przesadził z milionem
Wójt zaczął z „grubej rury”, bo od razu zażądał „bańki”. Żarski przedsiębiorca złapał się za głowę. Przyznał, że tyle pieniędzy mu nie da, bo kontrakt na remont gminnych dróg opiewa zaledwie na 4 miliony złotych i jego firma nie zarobiłby na nim. Biznesmen dał wójtowi 300 tys. zł. Marek S. wściekł się i zagroził, że jeśli nie doczeka się reszty pieniędzy, zerwie kontrakt. Gdy biznesmen zwlekał z przekazaniem pozostałych 700 tys. zł, Marek S. spełnił groźby. Zerwał umowę z żarską firmą. Przedsiębiorca ostrzegał go, że zawiadomi prokuraturę i przekaże dowody. Ale i tym wójt się nie przejął. Mało tego, na robotników, pracujących przy remoncie dróg, nasłał policję! Po to, aby opuścili teren i zwolnili miejsce dla kolejnych dwóch firm, które wygrały przetarg na dokończenie prac.
 
Nie chce rozmawiać
Przypomnijmy, Markowi S. prokuratura stawia zarzut wzięcia łapówki w wysokości 300 tys. zł i chęci przyjęcia kolejnej, łącznie blisko miliona złotych. Prokuraturę o tym fakcie poinformował żarski przedsiębiorca, który miał wręczyć korzyść majątkową w zamian za dodatkowe prace budowlane, poza kontraktem opiewającym na ponad 4 mln zł (przebudowa gminnych dróg).  Wójta 30 listopada wyprowadzili z Urzędu Gminy funkcjonariusze CBA.
Marek S. przyznał się do wzięcia 300 tys. zł. Za poręczeniem majątkowym w wysokości 200 tys. zł opuścił areszt przed świętami Bożego Narodzenia. Dodatkowo sąd postanowił zabezpieczyć jego majątek o wartości 500 tys. zł.
Teraz Marek S. czeka w domu na dalsze decyzje sądu i prokuratury. Pewne jest, że po przyznaniu się do winy i uprawomocnieniu się wyroku, po 20 latach rządzenia gminą straci fotel wójta. – Obecnie sprawa jest na etapie przygotowania aktu oskarżenia – zdradza Grzegorz Szklarz, rzecznik zielonogórskiej prokuratury.
– Mąż nie będzie rozmawiał o tej sprawie – poinformowała nas żona Marka S., w środę, 28 grudnia, wieczorem.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz