Strona główna » Zatruta sól w chlebie

Zatruta sól w chlebie

przez imperia

Wymioty, biegunka, a nawet śpiączka. Powoduje je zatruta sól przemysłowa, której używali żarscy i żagańscy piekarze. Już teraz wiadomo, że była w chlebie wypiekanym w 5 naszych piekarniach. Takich firm może być więcej, bo Sanepid skontrolował dopiero część.
– Skandal! Jeżeli coś nie jest dopuszczone do spożycia, to nie wolno tego wykorzystywać do produkcji żywności – oburza się Maciej Zduniak, gastrolog pracujący w 105 Szpitalu Wojskowym w Żarach.
– Sól przemysłowa to odpad powstający z produkcji chloru, nadaje się tylko do posypywania ulic, ale nie można jej używać do produkcji żywności – wyjaśnia dr Adam Bieniak z wydziału chemii Uniwersytetu Łódzkiego. Taka sól zawiera związki siarki i metale ciężkie.
– To na pewno negatywnie wpływa na nasze zdrowie – przestrzega M. Zduniak.
 
Są w sklepach
W naszych sklepach można kupić pieczywo, wędliny, ryby i makarony, wyprodukowane z dodatkiem zanieczyszczonej soli przemysłowej. Sanepid nie bada bowiem produktów z półek i nie wycofuje ich ze sprzedaży. Ogranicza się tylko do sprawdzania faktur i wskazywania firm, które kupowały zanieczyszczoną sól i używały jej do produkcji żywności.
– Do czwartku, 1 marca, przeprowadziliśmy 10 kontroli. W dwóch piekarniach w powiecie żagańskim wykryliśmy, że do produkcji stosowana jest sól technologiczna. Zabezpieczyliśmy około 250 kg tej substancji – informuje Jacek Stępień, powiatowy inspektor sanitarny w Żaganiu.
Jeszcze gorzej jest w powiecie żarskim. Tutaj na 9 kontroli przeprowadzonych przez Sanepid, aż 3 wykazały, że piekarnie używały soli przemysłowej.
– Piekarni w powiecie jest kilkadziesiąt. Skontrolujemy je wszystkie. Od wtorku, 28 lutego, udało nam się sprawdzić 9. Myślę, że szybko będzie bezpiecznie, na pewno bezpieczniej niż przez 10 ostatnich lat, gdy ta sól była stosowana – próbuje żartować Piotr Bogusławski, dyrektor żarskiego Sanepidu.
 
Sprawdzają
Klientom jednak do śmiechu nie jest. W karcie charakterystyki soli używanej między innymi w żarskich i żagańskich piekarniach, do której dotarł „Super Express”, czytamy, że może ona powodować wymioty, biegunkę, a nawet, gdy jest podana w dużych ilościach, śpiączkę.
Władysław Giza, właściciel piekarni w Bukowinie Bobrzańskiej, potwierdza, że ostatnio miał kontrolę odnośnie dostaw soli. – Przeglądali dokumenty, skąd sól jest dostarczana. Czekam na wyniki – zdradza piekarz.
Kontroli nie było jeszcze w piekarni Grodzcy z Żar, ale właściciele zapewniają, że sól, której używają do produkcji chleba, jest bezpieczna.
Podobnie było w zielonogórskich piekarniach. Kontrolę Sanepidu przeszedł Leszek Groński.
– Nie ma pewności, czy to jest ta sól – zarzeka się, choć przyznaje, że towar został zabezpieczony. Zakazano go używać. – Sól kupowałem w zielonogórskiej hurtowni „Jureko”, która sprowadzała ją od „ZPS Łojewski”, jednej z trzech firm rozprowadzającej sól drogową. Pracujemy już na nowej soli, duńskiej – zapewnia Groński. – Mam certyfikat.
– Podczas kontroli w naszej piekarni zabezpieczono ok. 30 kg soli. Zaopatrywaliśmy się w „Jureko” – mówi Wioletta Klejszmidt-Walla, kierowniczka innej zielonogórskiej piekarni. – Zamówiliśmy nową, z atestem.
Artur Obar, prezes „Jureko” S.A., przyznaje, że sól kupował od „ZPS Łojewski”. Zapewnia jednak, że przy każdej dostawie wymagał certyfikatu jakości od producenta, w związku z wymogami systemu dotyczącego zagrożeń żywności. – Dostawy bez atestu nie były przyjmowane – zarzeka się. – We wtorek, 28 lutego, gdy publicznie zostały ogłoszone nazwy producentów podejrzanych o fałszowanie soli, wstrzymaliśmy sprzedaż. Mam nadzieję, że nie dostawaliśmy tej niespożywczej, bo to by oznaczało, że Łojewski fałszował certyfikaty.
Sanepid w „Jureko” pojawił się w środę (29.02.). Zabezpieczono około 10 ton soli, której próbki mają trafić do kontroli. – Zamówiliśmy już inną, którą Sanepid zaakceptował – uspokaja prezes.
Tylko w Zielonej Górze „Jureko” zaopatruje 70 proc. piekarni.
 
Jeśli znajdą, wycofają
Jak zapewnia Krzysztof Hadzik, żarski powiatowy lekarz weterynarii, przemysłowej soli nie znaleziono w wędlinach pochodzących od lokalnych producentów. Nie znaczy to jednak, że bezpieczne jest wszystko, co kupujemy w naszych sklepach, ponieważ trafiają do nich artykuły wyprodukowane w całej Polsce.
– Mieliśmy kontrolę inspekcji weterynaryjnej i okazało się, że sól, z której korzystamy, jest bezpieczna i nadaje się do spożycia – zapewnia Stanisław Motyka, odpowiedzialny za kontakty z handlowcami w firmie Zbigniewa Motyki z Żar.
– Sól, którą nam dostarczali kontrahenci, jest dobrej jakości i spełnia wszystkie wymogi – gwarantuje Wioletta Kłopotek, pełnomocnik zarządu w firmie PHU Adam z Żagania.
Sklepy, w których mogą być zatrute wyroby wędliniarskie, ryby i makarony, pochodzące od producentów z całej Polski, sprawdzają swoich dostawców. – Jeżeli znajdziemy w naszych sklepach artykuły zawierające sól przemysłową, to na pewno je wycofamy – informuje Bartłomiej Tarłowski, rzecznik Intermarche.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz