Strona główna » Robili w drewnie i lewych fajkach

Robili w drewnie i lewych fajkach

przez imperia

Nie przyznają się do ukrywania nielegalnych papierosów. Krzysztof N. (38 l.), właściciel żarskiej firmy i Jarosław H. (32 l.), przyłapani na rozładowywaniu tira z kontrabandą, przed sądem zeznają, że nie wiedzieli o lewych fajkach ukrytych w drewnianych paletach.
Jarosław H. twierdzi, że załatwił tylko koledze swojego znajomego, o którym wie jedynie, że ma na imię Piotrek, rozładunek i przechowanie tira z ładunkiem drewna, inkasując za tę przysługę 2 tys. zł. Jak przekonuje, nie zastanawiał się, dlaczego ktoś chciałby płacić za rozładunek, załadunek i jednodniowe zaledwie magazynowanie towaru, który wkrótce miał odjechać w dalszą trasę. Zapytany przez prowadzącą sprawę sędzię, Krystynę Benedyczuk, czy był wcześniej karany, zaprzeczył. Sędzia miała jednak przed sobą akta sprawy karnej sprzed 4 lat i przypomniała oskarżonemu, że miał już konflikt z prawem. Jarosławiowi H. pamięć jednak nie wróciła, bo zapytał sędzinę, za co został wtedy skazany. K. Benedyczuk nie miała jednak takiego zamiaru.
Krzysztof N., właściciel hali magazynowej i sprzętu do rozładunku, tłumaczył natomiast, że dał się namówić na przechowanie towaru, zaskoczony taką prośbą przez Jarosława H. wieczorem, 19.09. Wyładowany tir miał przyjechać następnego dnia o godz. 5 rano. Ostatecznie na miejsce dotarł o godz. 7.30. Zdejmowaniem palet osobiście zajmował się Krzysztof N.
– Umówiliśmy się, że zapłaci mi za wszystko 500 zł. W związku z tym, że samochód miał przyjechać tak wcześnie rano, postanowiłem nie wzywać magazyniera i sam rozładować tira – opowiadał Krzysztof N.
Wspólnicy zdążyli jednak zaledwie rozsunąć plandekę naczepy i zdjąć z niej kilka palet, gdy wkroczyli policjanci i funkcjonariusze Straży Granicznej. Ubrani na czarno, z długą bronią, tak przestraszyli Jarosława H., że ten salwował się ucieczką do biura firmy Krzysztofa N., co tłumaczył potem zamiarem powiadomienia policji, upierając się, że nie rozpoznał w „intruzach” stróżów prawa i podejrzewał ich o bandycki napad.
 
Kontrabanda za półtora miliona
Akt oskarżenia przeciwko dwóm mieszkańcom Żar, przyłapanym na ukrywaniu tytoniowej kontrabandy, do sądu skierowała Prokuratura Rejonowa jeszcze w grudniu ubiegłego roku. Dopiero we wtorek (20.03.) sprawa trafiła na sądową wokandę. Dwaj oskarżeni usłyszeli zarzut ukrywania nielegalnie sprowadzonych do kraju papierosów. Trefny towar trafił do Polski ze Wschodu ukryty sprytnie w specjalnie do tego celu wyżłobionych deskach. Była to niebagatelna ilość, bo 90 tys. 380 paczek, które zostały schowane w drewnianych paletach. Należność z tytułu cła wynieść powinna 41 tys. zł, podatek VAT – prawie 270 tys. zł, a podatek akcyzowy – aż 1 mln 60 tys. zł. Sąd Rejonowy, który rozpatruje tę sprawę, ma prawo, w związku ze znaczną ilością nielegalnego towaru i dużą stratą dla Skarbu Państwa, zastosować nadzwyczajne obostrzenie kary. Termin kolejnego posiedzenia sądu wyznaczony został na 24.04. Do tematu powrócimy.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz