Strona główna » Gamonie wypłacili, spryciarze nie chcą oddać

Gamonie wypłacili, spryciarze nie chcą oddać

przez imperia

Kto nie umie liczyć? Naczelnik wydziału oświaty czy księgowi w szkołach? Żagańskim nauczycielom wypłacono rekordowe czternastki. Okazuje się, że dostali o wiele za dużo, a zwracać kasy nie zamierzają.
Według wstępnych wyliczeń Zdzisława Mirskiego, naczelnika wydziału oświaty Urzędu Miasta, w tym roku, z tytułu czternastek, szkoły miały wypłacić nauczycielom aż 560 tys. zł. Po korekcie, ta kwota zmalała do 54 tys. zł, czyli o ponad dziesięć razy. Problem w tym, że pieniądze, według pierwotnego wyliczenia, dyrektorzy szkół zdążyli już wypłacić. Ile? Tego nikt nie chce powiedzieć. 
Zrobiła się afera. Dyrektorzy poprosili nauczycieli o zwrot nadpłaty. Gdy ci się nie zgodzili, zaproponowano inne wyjście – na bogato wyliczone czternastki miały pójść na poczet nagród na Dzień Nauczyciela. Sprawa miała być w ten sposób wyciszona, ale się nie udało. 
Na pytanie, czy urząd chciał odzyskać od nauczycieli źle naliczone dodatki, Mirski odsyła do rzecznika Urzędu Miasta. Dyrektorzy jednak potwierdzają, że popełniono błąd.
– Nie mogliśmy odebrać nauczycielom tych pieniędzy, bo nie mamy takiego prawa – tłumaczy Danuta Urban, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3. – U nas największe dodatki wyrównawcze dostali nauczyciele dyplomowani. W sumie 7 osób. 
 
Specjalny program
Na to, że dyrektorzy domagali się zwrotu niesłusznie wypłaconych czternastek, nauczyciele żalili się na zebraniu żagańskiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego. Sprawy nie chce jednak komentować Zofia Zawadzka, prezes ZNP. – Powiem tylko, że słyszałam od nauczycieli, iż proponowano im zwrot źle naliczonych dodatków wyrównawczych – zaznacza.
Z. Mirski obwinia pracowników szkoły, którzy dostarczyli mu wyliczenia. – Z całą pewnością mogę powiedzieć, że zawinił system. Czternastki liczy specjalny program. Błędy nastąpiły w szkołach. A ja takie błędne dane dostałem. Po korekcie wyszła kwota niższa, niż pierwotnie informowałem – tłumaczy naczelnik.
Ale czy tłumaczenia naczelnika są przekonywujące? Wcześniej Mirski wspominał, że za 2009 rok wypłacono nauczycielom około 410 tys. zł czternastek. Jak więc w tym roku mogło wyjść 54 tys. zł? Przecież nauczycieli nie ubyło. Chyba że szwankuje zarządzanie oświatą.
 
Zwolnienia w szkołach
Dyrektorzy się bronią. – Zwalanie winy na szkoły to najprostszy sposób. Dostaliśmy takie, a nie inne wytyczne – tłumaczy jeden z dyrektorów, prosząc o anonimowość. – Co roku jest opracowywane takie wyliczenie i jakoś nigdy nie było problemów.
– Księgowi w szkołach mieli określone wytyczne – tłumaczy Halina Szyposz, radna, a wcześniej wicedyrektor Zespołu Szkół nr 2. – Gdyby miasto rzetelnie prowadziło rozliczenia i nadzorowało szkoły, jak to się robi w powiecie, to dzisiaj nie byłoby takich problemów. W Żaganiu panuje wolna amerykanka, jeśli chodzi o oświatę. Uważam, że naczelnik Mirski powinien ponieść konsekwencje za to, że wypłacono błędnie naliczone dodatki.
  Jak się dowiedzieliśmy, burmistrz Sławomir Kowal nie ma zamiaru wyciągać żadnych konsekwencji wobec naczelnika wydziału oświaty.
– To właśnie naczelnik, podczas kontroli, wykrył nieprawidłowości finansowe w jednej z żagańskich szkół – chwali Mirskiego Paweł Lichtański, rzecznik Urzędu Miasta. – Za finanse szkół oraz prawidłowości w księgowaniu odpowiedzialność ponoszą dyrektorzy oraz główni księgowi. Wytyczne zawiera sam system, więc naczelnik oświaty nie musi ich przekazywać szkołom. Wobec osób odpowiedzialnych za zaistniałą sytuację zostały wyciągnięte konsekwencje dyscyplinarne.
Rzecznik dodaje, że naczelnik nie ma podglądu do systemu wyliczającego, a każda szkoła sama go prowadzi. – Potem każdą cyferkę trzeba liczyć oddzielnie – wyjaśnia Lichtański.
Ustaliliśmy, że za nieprawidłowe naliczenie dodatków w Zespole Szkół nr 2 zwolniono księgową i kadrową. Potwierdza to dyrektor Artur Kubala.
– Przykre jest, że za błędy naczelnika płacą niewinni ludzie. Bo oni dostali tylko wytyczne – komentuje H. Szyposz.
 
Kasa za nic
Radosław Wróblewski, wicekurator lubuski, zastrzega, że póki nie zapozna się z tą sprawą, nie chce jej oceniać ani pod kątem prawnym, ani etycznym.
Kazimierz Kochman, który prowadzi szkolenia pt. „Etyka w administracji”, komentuje, że każdy ma swoje sumienie i według niego postępuje. – Ja też kiedyś miałem taki przypadek, że przez pomyłkę wpłacono na moje konto pieniądze. Nie miałem wątpliwości, że powinien je zwrócić – zaznacza.
Jednak nauczycieli nikt do tego nie zmusi, nawet sąd, bo – jak wyjaśnia radca Kazimierz Pańtak – mogą dowodzić, że pieniądze już „skonsumowali”. Nawet jeśli wzięli je za nic.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz