Nowy plan zagospodarowania przestrzennego województwa lubuskiego, który zakłada m.in. ochronę złóż węgla brunatnego w rejonie gmin Brody i Gubin, przyjęli radni sejmiku województwa lubuskiego.
Na terenie obu gmin nie mogą więc powstać inwestycje zagrażające pokładom węgla, które mogłyby stać na przeszkodzie przyszłemu kompleksowi energetycznemu z odkrywką i elektrownią. Wójt Brodów nie będzie mógł się zgodzić np. na budowę osiedla domów czy farm wiatrakowych.
Zawiódł sprzęt?
Większość radnych głosowała (21.03) za przyjęciem nowego planu, choć udało się to dopiero w czasie drugiego podejścia. – Podobno maszyna do głosowania się zepsuła. Ale wcześniej, w czasie testowego głosowania, była sprawna – mówi Tadeusz Ardelli, radny sejmiku (PiS).
Z głosowania wynikało, że 14 radnych jest za wnioskiem PiS, aby głosowanie nad przyjęciem planu przełożyć do czasu, aż uchwalona będzie strategia województwa, a 13 przeciw, co oznaczałoby odroczenie decyzji co najmniej do czerwca. – Przewodniczący zarządził ponowne ręczne głosowanie, gdy okazało się, że nasz wniosek poparł Zdzisław Paduszyński z PSL oraz Elżbieta Polak, marszałek województwa. A przecież nawet, gdy się ktoś pomylił, to powinien ponieść tego konsekwencje – ocenia T. Ardelli, dodając, że plan najwyraźniej miał być uchwalony, niezależnie od tego, co by się nie działo. – Jestem przekonany, że załatwiło to kopalniane lobby, bo ci, którzy zagłosowali za naszym wnioskiem, nawet słowem nie zaprotestowali – kończy Ardelli.
Jarosław Kropski, radny wojewódzki z PO, sprawę widzi inaczej. -Widziałem, że pani marszałek głosowała przeciw wnioskowi, a urządzenie pokazywało, że była za – przekonuje J. Kropski.
Plan opracowywano przez 5 lat, od 2007 roku. Był wielokrotnie konsultowany, wpłynęło do niego 1 tys. 200 uwag.
Machną ręką?
W czasie dyskusji dotyczącej planu nikt z radnych, niezależnie od przynależności partyjnej, nie negował tego dokumentu ze względu na złoża. Spory dotyczyły braku zaznaczenia przyszłych inwestycji w północnej części województwa. Ostatecznie plan został przyjęty.
– Jestem przekonany, że na taką decyzję miało wpływ lobby kopalniane. A my przez całe lata będziemy żyć w oczekiwaniu, nie mogąc inwestować na tym terenie. Nie boję się też podkreślania słowa „kopalnia”, bo nie ma pewności, czy rzeczywiście będzie to kompleks energetyczny – nie ukrywa Ryszard Kowalczuk, wójt Brodów.
Nie pomógł udział wójtów zainteresowanych gmin – R. Kowalczuka (Brody) i Zbigniewa Barskiego, wójta Gubina, w posiedzeniu komisji gospodarki i mienia województwa, 19.03. – Po raz pierwszy mieliśmy okazję zaprezentować swoje stanowisko. Wcześniej były konsultacje, ale nasze zdanie z reguły nie było brane pod uwagę – wyjaśnia R. Kowalczuk.
Radny Kropski krytykuje postępowanie Z. Barskiego i R. Kowalczuka. – Są gospodarzami swoich gmin, prywatne poglądy powinni zachować dla siebie, a mieszkańcom przedstawiać zarówno szanse, jak i zagrożenia dla nich i ich okolicy – stwierdza J. Kropski.
Wójt Brodów tłumaczy, że inwestor nie rozmawia z mieszkańcami, składa tylko niekonkretne deklaracje. W jego opinii ludzie powinni mieć gwarancję, że jeżeli inwestycja ruszy, to otrzymają odszkodowania, a gdyby plany uległy zmianie, to gmina otrzyma pomoc na nadrobienie straconego czasu.
– Uważam, że wszystkie działania, czyli poprzez władze centralne i wojewódzkie, bez zważania na opinię mieszkańców i wyniki referendum, mają przekonać nieprzekonanych, że protest nie zda się na wiele. Ludzie, słysząc, co się dzieje, pewnie w końcu machną ręką w przekonaniu, że kopalnia i tak będzie – kwituje wójt Brodów.

