Bożena Wierzbicka właścicielka firmy Centro-Metal z Żar zmarła w sobotę (30.07). Miała 56 lat.
Rodzina, firma, dom, rękodzieło, ogród i ukochane góry – to wypełniło życie Bożeny Wierzbickiej, przedsiębiorcy, a zwłaszcza żony i mamy dwójki dorosłych już dzieci.
Pokonał ją rak, choć walczyła z nim z ogromną wiarą i determinacją.
– Leczyła się, do maja wszystko było ok. Jednakże w ciągu ostatniego miesiąca choroba nagle zaczęła się pogłębiać. Stan mamy pogarszał się z dnia na dzień. Mimo, że zdawaliśmy sobie sprawę z postępującej choroby, to nie spodziewaliśmy się, że odejdzie tak szybko. To dla nas wielki cios – mówi Magdalena, córka zmarłej, z zawodu psycholog. Mieszka i pracuje w Poznaniu.
O chorobie B. Wierzbicka dowiedziała się pod koniec ubiegłego roku. Przez długi czas jej stan był dobry. Dopiero w czerwcu choroba zaczęła się pogłębiać.
Kobieta od metalu
Bożena Wierzbicka była właścicielem firmy Centro-Metal przy ul. Wapiennej 3 w Żarach zajmującej się m.in sprzedażą hurtową i detaliczną wyrobów hutniczych tj. prętów zbrojeniowych, kształtowników, rur i blach, a także oferującej asortyment potrzebny do budowy domów, ogrodzeń czy mebli ogrodowych.
Firmę prowadziła przez ponad 18 lat z pomocą męża Zbigniewa. W czasie jej choroby obowiązki prowadzenia firmy przejął syn Rafał, który nadal będzie zarządzać firmą Centro-Metal.
Azyl
Od ponad 20 lat mieszkała razem z rodziną w domu w Olbrachtowie, który był jej oczkiem w głowie. „Dom to taki mój azyl. Czuję się tam dobrze i bezpiecznie” – mówiła.
W wolnym czasie dużo szyła i wycinała w sklejce różne dekoracje. Wiele osób do dzisiaj ma rzeczy wykonane przez nią własnoręcznie. Uwielbiała zajmować się ogrodem. Kochała hortensje. W ogrodzie wybudowała piękną altanę z piecem do pizzy. Lubiła tam spędzać czas z rodziną i znajomymi.
– Mama lubiła stare, piękne rzeczy. Dbała o szczegóły – wspomina Rafał, syn zmarłej
Góry
Nie była zwolenniczką dalekich, egzotycznych podróży. Wolała wyjazdy w Polskę, a zwłaszcza w góry. Zimę z rodziną spędzała na nartach w Szklarskiej Porębie lub Karpaczu. Latem zajmowała się głównie firmą. Jej zasadą było cieszyć się z życia. Doceniała to, co życie dla niej przygotowało. Przed chorobą mówiła „Mam dom, dzieci, zdrowie, jest co włożyć do lodówki, więc cieszę się z tego co mam”.
Energia
Miała niespożyte zapasy energii.
– Wszędzie było jej pełno. Otwarta, energiczna, optymistyczna, nawet w czasie choroby pozytywnie patrzyła w przyszłość. Szczęśliwa, radosna, niosąca pomoc, była najlepszą mamą oraz wspaniałą żoną i taką chcemy ją zapamiętać – wymieniają dzieci zmarłej.
Tymi cechami zarażała innych, którzy w momencie, gdy jej choroba postępowała wyciągali do niej pomocną dłoń.
– Chcemy podziękować naszym sąsiadom, którzy bardzo wspierali mamę w chorobie i nas wspierają po jej stracie – mówią Magda i Rafał, dzieci zmarłej. Wielkie podziękowania również dla wszystkich składających rodzinie kondolencje i życzliwość.
Pogrzeb B. Wierzbickiej odbył się w środę 3.08 na cmentarzu parafialnym w Olbrachtowie.
