Temat pojawił się też na poniedziałkowej komisji gospodarki Rady Miasta (27.06.).
– Czy musi dojść do wypadku, aby urzędnicy zrozumieli, że krzak zagraża bezpieczeństwu? – pyta radny Stanisław Kucab, który pożalił się dziennikarzowi. – Na tym skrzyżowaniu kierowcy wyjeżdżający z ul. Kopernika muszą wysuwać się na fragment Szprotawskiej, aby zobaczyć, czy mogą skręcić. Do tego jest tutaj przejście dla pieszych. A jałowiec jest coraz większy i utrudnia widoczność.
Temat pojawił się też na poniedziałkowej komisji gospodarki Rady Miasta (27.06.).
– Chciałem zauważyć, że przycięcie zostało tak zrobione, żeby nie zaszkodzić roślince – tłumaczył Roman Ciszewski, naczelnik wydziału gospodarki nieruchomościami w Urzędzie Miasta.
Kucab twierdzi, że wycinka niewiele dała, bo widoczność dalej jest ograniczona.
– Czy w takim razie urzędnicy wezmą na siebie wypadek, gdy się tam wydarzy? – pytał.
– Miasto nie będzie brało na siebie odpowiedzialności, bo od tego jest ubezpieczenie – odpowiedział mu burmistrz Andrzej Katarzyniec.
– Proszę wziąć pod uwagę, że jałowców przycinać nie można – pouczał z kolei przewodniczący Rady Miasta, Adam Matwijów.
S. Kucab nie dał za wygraną. Poprosił w takim razie o przycięcie dzikiej róży, która rośnie w środku jałowca.
– Czemu ona służy? To chociaż ją wytnijmy albo przytnijmy! – apelował.
Jan Ryszawy, odpowiedzialny za pielęgnację zieleni w szprotawskim Urzędzie Miasta, przyznaje, że jest zdziwiony opiniami radnych i urzędników z Żagania.
– Jałowiec, tak jak chociażby tuja, to krzew, który można przycinać, zwłaszcza gdy zagraża bezpieczeństwu uczestników ruchu i pieszych. Ja sam mam taki w ogródku i zrobiłem sobie z niego drzewko na kształt bonzai. Oczywiście, przycina się go w odpowiednich warunkach, gdy jest chłodno. Obecne upały to nie jest najlepsza pora – mówi.
20
Poprzedni artykuł