Wacław Maciuszonek, przewodniczący Sejmiku Województwa Lubuskiego, przystąpił do klubu radnych Platformy Obywatelskiej.
Transfer ogłoszono w poniedziałek, 27.11. W sali kolumnowej trwała sesja sejmiku, ale W. Maciuszonek przekazał prowadzenie obrad i wyszedł na konferencję prasową.
Radosną nowinę ogłosił Waldemar Sługocki, szef lubuskich struktur PO. Przekaz był taki, że klub Platformy zaprosił, a Maciuszonek zaproszenie przyjął.
– Będziemy jeszcze silniejszym ugrupowaniem w sejmiku – stwierdził W. Sługocki.
Ale czy dla W. Maciuszonka to może oznaczać start w przyszłorocznych wyborach na burmistrza Żar?
Regionalna: Czy przystąpienie do klubu PO to też wstąpienie do partii?
Wacław Maciuszonek: Nie jestem członkiem partii. Koledzy z byłego klubu (Bezpartyjni Samorządowcy – przyp. red.) mnie sprzedali, będąc zmanipulowanymi przez Sławomira Kowala, swojego lidera, a Platforma zachowała się bardzo przyzwoicie. Platforma stanęła po mojej stronie, mimo że nie musiała i mimo że były naciski, żeby mnie odwołać ze stanowiska przewodniczącego. Gdy koledzy z Bezpartyjnych Samorządowców zorientowali się, że zostali zmanipulowani, to epizod klubu w sejmiku się zakończył. Doceniam, że cały klub Platformy z jej przewodniczącym posłem Waldemarem Sługockim postawił na zasady i transparentność.
Teraz może być pan kandydatem PO na burmistrza Żar?
Małe szanse. Najpierw muszę ja chcieć i raczej nie ma takiej możliwości. Teraz wracam do zdrowia. Ostatnio nawet miałem bardzo dobre wyniki. Wypadałoby jeszcze trochę pożyć. Może fajny pogrzeb mógłby być, jak chowają burmistrza, ale ja wolę mieć skromniejszy pogrzeb, za to w odpowiednim czasie.
To jakie ma pan plany polityczne?
Być może wystartuję z Platformy do sejmiku. W sprawach województwa jestem na bieżąco. Gdy startowałem na burmistrza w 2010 roku, to jednak pracowałem w Żarach, miałem koncepcję, co w Żarach robić właściwie od pierwszego dnia na stanowisku burmistrza. A teraz musiałbym się przygotowywać.
Co jest obecnie najważniejszym tematem dla mieszkańców Żar i okolic?
Na pewno ciekawym tematem byłaby kwestia połączenia miasta z gminą Żary. Gdyby była dobra wola ze strony wójta, radnych i mieszkańców, to można by to przeprowadzić. Z drugiej strony gmina Żary to bogata gmina, która może nie chcieć połączenia z miastem, mimo że to tak naprawdę jeden organizm.
Czy pan by się tego zadania podjął?
Już jestem emerytem, a to wszystko wymaga wysiłku. Odkładać odpoczynku na przyszłość też już za bardzo nie mam czasu. W domu marznę, to może trzeba by było teraz w ciepłych krajach siedzieć. Oczywiście ludzie mnie nagabują, żebym wystartował na burmistrza, ale ja nie lubię kampanii. Chcę coś robić, a nie opowiadać i obiecywać.
Mali przedsiębiorcy w Żarach narzekają, że urzędnicy na czele z panią burmistrz doprowadzili do tego, że centrum miasta umiera.
Trzeba ludzi słuchać. Nie być oderwanym od rzeczywistości. Ja też zmieniałem decyzje, jeżeli chodzi o budowę SP nr 2. Początkowo chciałem ją zlikwidować, a później wybudowałem nową, bo ludzie mnie przekonali. Tak samo było w wielu rzeczach. Przedsiębiorcy atakowali mnie, że trzeba zrobić ul. Budowlanych. Na początku nie było na to pieniędzy, ale przekonywali i natychmiast jak się pojawiły możliwości, poszły za tym decyzje. Bo jak firmy nie będą się rozwijać, to nie będzie podatków do kasy miasta. Zresztą burmistrz Danuta Madej cieszy się teraz z podatków od firm, nad których ściągnięciem do Żar ja się napracowałem, jak choćby Syncreon.
Pojawiły się informacje, że na działkach należących do pana inwestycje planuje firma Panattoni, która w Żarach ma już kilka hal produkcyjnych.
Na razie umowa jest, ale nic się nie dzieje. Pewne rzeczy zostały zrobione m.in. badania gruntu, wydano decyzje środowiskowe, ale na razie nie mam potrzeby, żeby za tym biegać. Głodny nie jestem.
18
Poprzedni artykuł