Strona główna » Razem pomóżmy Mai

Razem pomóżmy Mai

przez imperia

Ma zaledwie 14 lat i toczy najważniejszą walkę – o życie. Maja Diduszko z Witoszyna cierpi na glejaka złośliwego pnia mózgu.
W obliczu największego wyzwania swojego życia stanęła Maja Diduszko z Witoszyna (14 l.). Zaledwie miesiąc temu został zdiagnozowany u niej glejak – złośliwy, nieoperacyjny guz pnia mózgu IV stopnia. Życie całej rodziny Mai z dnia na dzień stało się walką o zdrowie i życie.
Pierwsze symptomy były niewinne. Pojawiły się zaledwie niespełna miesiąc temu.  
– Zaczęła ją głowa boleć z tyłu. Później doszło podwójne widzenie w jednym oku – opowiada Dagmara (23 l.), jej siostra.
 Mama od razu zabrała ją do lekarza rodzinnego, po skierowanie. Mając je w ręku, pojechały do Centrum Zdrowia Matki i Dziecka, gdzie został wykonany rezonans. Gdy lekarze dostrzegli guza, Maja natychmiast została przetransportowana karetką do Poznania, a potem drogą lotniczą do Warszawy.
Przebywa od trzech tygodni w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie na oddziale onkologii. Towarzyszy jej cały czas mama, Agata. Na razie jest w trakcie radioterapii (łącznie ma być prowadzona przez 6 tygodni) i leczenia specyfikiem o nazwie Syrolimus. Potem lekarze zapowiadają chemię.
– To niestety wszystko, co lekarze w Polsce mogą zapewnić – mówi D. Dziduszko.
Bajońska kwota
Leczenie glejaka wymaga bardzo intensywnej terapii. Ta jest związana z bardzo wysokimi kosztami. W Polsce możliwości leczenia są ograniczone, a medycy nie gwarantują pozytywnych rokowań. 
– Dlatego staramy się dla Mai o innowacyjną terapię za granicą. Po zakończeniu radioterapii naszym celem jest kontynuowanie leczenia urządzeniem Optune, to rodzaj nakładki na głowę, która działając przez skórę, atakuje chore komórki. To leczenie w Izraelu oraz w USA. Koszt wypożyczenia samego sprzętu to ponad 100 tys. zł miesięcznie. Do tego dochodzą wydatki na konieczne konsultacje lekarskie i wizyty. Na tę chwile nie jesteśmy w stanie określić, w jakim budżecie to się ostatecznie zamknie, ale lekarze mówili, że to nie będzie krótkie leczenie – dodaje D. Diduszko.
Już teraz najbliżsi Mai szukają pomocy w Niemczech, gdzie klinika w Kolonii oferuje immunoterapię specjalnymi szczepionkami spersonalizowanymi, czyli produkowanymi przy wykorzystaniu materiału biologicznego pacjenta. Ale nie tylko. Mają w ręce wyniki badań i starają się nawiązać kontakt z kliniką w Stanach Zjednoczonych.
Od kilku dni działa zbiórka na portalu pomagam.pl. Bo koszty oszacowali na bajońską kwotę półtora miliona złotych. To pieniądze, których zdobyć sami nie mają najmniejszych szans.
– Mama jest na rencie, bo ma za sobą kilka operacji kręgosłupa. Tato Mirosław pracuje w Swiss Krono. Na szczęście ja jestem samodzielna. Ale Mai potrzebne są pieniądze, których nigdy na oczy nie widzieliśmy – tłumaczy Dagmara. 
Marzy o skoku na bungee
Maja, od zawsze aktywna, ma swoje pasje i marzenia. Uwielbia słuchać muzyki, tańczyć, śpiewać, spędzać czas z przyjaciółmi. I to realizowała, chodząc na zajęcia „Małej tęczy”. Marzy o tym, aby kontynuować swoje hobby. A jej największym marzeniem jest… skok na bungee. Jest uczennicą kl. VIII. Bardzo poważnie myśli o zawodzie związanym z branżą kosmetyczną. A kiedyś w dorosłym życiu – o podróżowaniu.
– Teraz, już w szpitalu, powiedziała mamie, że przede wszystkim chciałaby zobaczyć Włochy – dodaje Dagmara.
O siostrze mówi, że jest nadzwyczaj dzielna. 
– Czasem powtarza, że my bardziej panikujemy. Choć ukradkiem sama też łzę uroni. Ale jest odważna i bardzo walczy z chorobą. Znosi wszystkie zabiegi, wkłucia, wenflony. Trochę boli ją głowa i ciągle widzi podwójnie. Ale Maja jest dzielna i lekarze pozwolili jej na przyjazd do domu na święta. Wszyscy razem pojedziemy wtedy do babci. Chcemy być w ten czas razem. To dla nas wszystkich bardzo ważne – podkreśla siostra. I dodaje: – Leczenie poza granicami to kolosalne pieniądze, ale się nie poddamy. Walczymy dla naszej Mai o każdą szansę! Pieniądze może szczęścia nie dają, ale dają czas i możliwości, które są nam teraz bardzo potrzebne.
 Dlatego proszą o każdą złotówkę. Można wesprzeć leczenie Mai, wpłacając na zbiórkę (pomagam.pl/Maja kontra glejak). Na Facebooku są też licytacje charytatywne dla Mai (Licytacje dla Mai – walka z glejakiem).
Razem możemy uczynić wiele dobra i sprawić, że Maja poczuje, że nie jest sama w tej trudnej drodze. Wkrótce Maja zostanie także podopieczną fundacji Kawałek Nieba. W szkołach pojawią się puszki, do których będzie można wrzucać datki na rzecz Mai.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz