Strona główna » Na podłodze chorych nie położą

Na podłodze chorych nie położą

przez imperia

Szpital na Wyspie w Żarach potrzebuje niespełna miesiąca, by w nowym skrzydle uruchomić działalność oddziału geriatrycznego, wewnętrznego, rehabilitacji, a także izbę przyjęć. Ale na razie nie może, bo w większości pomieszczenia są puste. Dlatego pilnie poszukuje wsparcia w samorządach.
Goszczący (19.08.) w Szpitalu na Wyspie radni powiatowi, a także z Żar, Lubska, gminy Żary i Lipinek Łużyckich usłyszeli, że wystarczą 3 tygodnie, by oddziały szpitalne w pachnących nowością, przestronnych pomieszczeniach mogły ruszyć. Bo, jak na razie, gnieżdżą się na niewielkiej przestrzeni – rehabilitacja, interna, geriatria. I o ile szpital nie zbierze funduszy na wyposażenie i umeblowanie nowej części, to przyjdzie im tam jeszcze pozostać.
Potrzeba 2,5 mln zł, by wybudowane za grube miliony nowe skrzydło Szpitala na Wyspie mogło przyjmować i leczyć pacjentów. Za te pieniądze szpital chce kupić sprzęt i urządzenia do diagnostyki, rehabilitacji. Na razie znakomita większość sal stoi pusta, w części znajduje się sprzęt, który został wypożyczony na czas szkolenia personelu, w części stoi to, co udało się szpitalowi zakupić własnym sumptem. Dlatego potrzeba wszystkiego – od szafek, łóżek szpitalnych, z których każde kosztuje kilkanaście tysięcy złotych, po sprzęt za kilkaset tysięcy.
– Cena nawet najdrobniejszego urządzenia czy sprzętu, które w nazwie ma „medyczny”, jest windowana w gorę, właśnie ze względu na to. W grę wchodzą certyfikaty, gwarancje bezpieczeństwa. A to musi kosztować – tłumaczyła gościom Jolanta Dankiewicz, prezeska Szpitala na Wyspie.
Dadzą, ale mało
Radni zwiedzali, oglądali. Część cichaczem zastrzegała, że szpital pozostaje w gestii powiatu i z jego budżetu powinien być finansowany.
– Na razie uchwałą zarządu powiatu został przyjęty milion złotych. Oczywiście tę decyzję muszą zatwierdzić radni, ale sprawa jest ważna, więc się nie spodziewam, by nie zgodzili się na przekazanie tej kwoty – mówi Maciej Szafrański, przewodniczący Rady Powiatu.
Ale M. Szafrański zastrzega, że więcej pieniędzy nie będzie, bo ważnych spraw, na które trzeba wykładać grubą kasę, jest w powiecie mnóstwo. 
– Mam tu na myśli duże społeczne oczekiwania dotyczące dróg i chodników. Czeka nas także potężny remont DPS w Miłowicach. Jeżeli się go nie podejmiemy, to przyjdzie go zamknąć, bo budynek jest zwyczajnie w kiepskim stanie technicznym – tłumaczy M. Szafrański. I dodaje: – Szpital prawdopodobnie będzie musiał podjąć decyzję o wzięciu kredytu. W końcu spółka też ponosi odpowiedzialność.
M. Szafrański, który zapraszał radnych ze wszystkich gmin, zamierza wybrać się w teren. 
– Chciałbym porozmawiać z tymi wszystkimi, których przedstawiciele nie dotarli na spotkanie. Czy to pomoże? Czy biedniejsze niewielkie gminy zdołają znaleźć pieniądze na szpitalną zrzutkę? – zastanawia się.
Kto da, kto nie?
Szpital zamierza wesprzeć najbogatszy w powiecie samorząd, czyli miasto Żary. W tym przypadku mowa jest o 400 tys. zł. Tu też potrzeba jest zgoda Rady Miasta.
To i tak oznacza, że szpitalowi potrzeba jeszcze więcej niż milion. Czyli daleka kwota do osiągnięcia celu. Czy inne samorządy sypną kasą? 
– Tak naprawdę my mocno szpital wspieramy, zwalniamy z podatku od nieruchomości, kupiliśmy karetkę. Ale spróbujemy znaleźć jeszcze jakieś środki, choć o to nie jest łatwo, gdy budżet jest już od dawna podzielony – zastrzega Janusz Dudojć, burmistrz Lubska.
Małgorzata Brzyśkiewicz, wójt gminy Lipinki Łużyckie, która również była reprezentowana na spotkaniu przez swoich radnych, nie mówi „nie”, ale o konkretach rozmawiać nie chce. 
– Przede wszystkim trzeba dobrze przeanalizować stan naszego budżetu. Wówczas dopiero będzie można coś zaproponować radnym do decyzji – komentuje M. Brzyśkiewicz.
– My się od tego nie uchylamy. Nasi mieszkańcy przecież korzystają ze szpitala. Podczas najbliższej sesji sprawę poruszymy, ale decyzja zapaść może najwcześniej we wrześniu – zapowiada Leszek Mrożek, wójt gminy Żary. O konkretach nie chciał rozmawiać podczas posiedzenia (21.08.) gminnej komisji budżetu, ale wstępnie i przykładowo wymienił kwotę 25 tys. zł. Padł też pomysł wyposażenia jednej sali chorych. Ta deklaracja stosunkowo bogatej gminy obrazuje, na ile wesprzeć szpital mogą te znacznie biedniejsze.
 
Liczą na firmy. Czy dadzą przykład?
W szpitalu liczą też na pomoc przedsiębiorców, firm. Kornelia Drzewiecka-Wilusz, radna powiatowa i współwłaścicielka firmy transportowej, propaguje pomysł wspierania szpitala nie tylko przez samorządy. 
– Gdyby ktoś miał chęć wyposażyć którąś z sal, prezes szpitala obiecuje umieścić tabliczkę informacyjną z nazwiskiem lub nazwą firmy przy tej sali – mówi radna. 
Czy sama wesprze pomysł własnym przykładem?
– Nam się zepsuła ciężarówka, więc w tej chwili nie mogę sobie pozwolić na taki wydatek, bo jeszcze nie wiemy, ile kosztować nas będzie wymiana silnika lub zakup nowego auta. Pani prezes mocno podkreślała kwestię współpracy z przedsiębiorcami i ja pomyślałam, że to dobra inicjatywa. Wszelkie formy zdobywania pieniędzy na szpital są bardzo potrzebne. Sam budynek już stoi, to dlaczego go nie wyposażyć – pyta retorycznie K. Drzewiecka-Wilusz. 
Pytanie zasadne jak najbardziej. Tylko skąd wziąć? I kiedy uda się uciułać kasę?

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz