Za blisko 3 tys. zł na rękę, bez konkursu i po szkoleniu na koszt urzędu. Tak burmistrz Żagania zatrudnił zięcia swojej życiowej partnerki.
Burmistrz Andrzej Katarzyniec pochwalił się na stronie internetowej Urzędu Miasta zdjęciem, na którym ściska dłoń Michałowi Ziętkowi, zięciowi swojej partnerki życiowej. Uścisk był z nie byle okazji! Ziętek zasilił szeregi Straży Miejskiej. Na stronie urzędu można przeczytać, że nowy strażnik przeszedł szkolenie i zdał egzamin z wynikiem bardzo dobrym. I dostał od burmistrza legitymację służbową z numerem 008. M. Ziętek ma wykształcenie wyższe, ukończył Akademię Wychowania Fizycznego.
Mają komplet
Rzeczniczka Urzędu Miasta, Agnieszka Zychla, tłumaczy, że nowy strażnik posiada wynagrodzenie porównywalne z tym, jakie mają inni strażnicy. Zapewnia też, że forma jego zatrudnienia, bez konkursu, była zgodna z prawem.
– Urząd Miasta ogłaszał dwukrotnie konkurs na to stanowisko, ale nie było chętnych – zapewnia. I zastrzega: – Urząd finansuje wszystkie szkolenia dla osób, które podejmują pracę na stanowisku strażnika miejskiego. Ukończenie szkolenia jest bowiem warunkiem koniecznym rozpoczęcia służby. Szkolenie podstawowe trwa dwa miesiące – wyjaśnia rzeczniczka.
Roman Kuczak, komendant żagańskiej Straży Miejskiej, cieszy się, że jej szeregi zasilił nowy pracownik.
– Długo szukaliśmy ósmego strażnika. Kilka postępowań konkursowych skończyło się fiaskiem. Teraz mamy komplet, dzięki czemu nie ma problemu z realizacją wszystkich zadań – zapewnia.
Ustaliliśmy, że początkujący strażnik może liczyć na pensję rzędu ok. 2.800 zł na rękę. Taki z kilkunastoletnim stażem – ponad 3.300 zł plus dodatki stażowe.
Będzie z niego pożytek
Burmistrz Katarzyniec chwali się, że ma super strażnika. I podkreśla, że nie widzi w tym nic złego, że zatrudnił zięcia swojej partnerki.
– To człowiek z wyższym wykształceniem, znający język niemiecki, wysportowany. Straż będzie miała z niego wiele pożytku – zachwala.
A co na to strażnik?
– Chciałem pracować w straży miejskiej, bo lubię nowe wyzwania. Wstąpienie do straży było podyktowane chęcią zmiany w życiu zawodowym – mówi M. Ziętek, ale nie chce zdradzić, czym się wcześniej zajmował.
– To, że pan Katarzyniec i pan Kulesza wdrażają hasło „TERAZ MY” i wywalają z pracy fachowców, to już wie całe miasto, ale zatrudnianie znajomków jest oburzające! Czy tak ma wyglądać zapowiadana przez pana Katarzyńca w kampanii wyborczej „realna zmiana”? – pyta retorycznie nasz czytelnik, w liście do redakcji.
48
Poprzedni artykuł