Bartuś z Żar ma dopiero 7 lat. Od urodzenia cierpi na wiele genetycznych chorób. Nawet wizyta u dentysty wymaga, by był pod opieką anestezjologa.
– Bartuś choruje na wodonercze, niedomykalność zastawki tętnicy płucnej, niedosłuch, wadę wzroku, wiotkość mięśni – wylicza Iwona Mrowińska, mama Bartka. – Ma także problem z metabolizmem. Do tej pory myśleliśmy, że ma także dziecięce porażenie mózgowe, ale testy to wykluczyły. Teraz lekarze ustalają, co to za choroba.
Kosztowne leczenie
Leczenie Bartusia jest bardzo drogie. Rodziny nie stać, by płacić za wszystko z własnej kieszeni. Chłopiec objęty jest opieką fundacji „Słoneczko”.
– Teraz naszą największą bolączką jest zebranie kwoty 3 tys. 200 zł na wizytę u dentysty, potrzebujemy tych pieniędzy do końca czerwca. Bartuś nie pozwoli sobie zajrzeć do buzi, dlatego zabieg musi się odbyć w znieczuleniu ogólnym pod okiem anestezjologa. Próbowałam zdobyć na to refundację, ale najbliższy termin wyznaczono mi za 2 lata. Dlatego zdecydowaliśmy się spróbować leczyć go prywatnie. Bartuś najprawdopodobniej nie ma zawiązków zębów stałych. Jeżeli to przypuszczenie się potwierdzi, czeka nas bardzo kosztowny wydatek, ze względu na specjalną protezę – opowiada mama chłopczyka.
Bartuś często musi dojeżdżać do Poznania, Wrocławia albo Warszawy. Tylko w tych miastach przeprowadzane są niezbędne mu badania.
– Chodzimy na rehabilitację w Żarach, jeździmy też do Zielonej Góry. Ćwiczymy również w domu. Jednak to wszystko za mało dla tak chorego chłopca. Chciałbym, żeby synek mógł wziąć udział w specjalnym turnusie rehabilitacyjnym – przyznaje pani Iwona.
Żywe srebro
Bartuś lubi oglądać teledyski i słuchać muzyki. Przyjemność sprawia mu też gra w piłkę i zajęcia w szkole specjalnej, na które uczęszcza. Lubi się tam bawić na placu zabaw.
– Bartuś ma bardzo osłabiony organizm. Już dwa razy przechodził przez sepsę – przyznaje pani Iwona. – Dlatego tak ważna dla nas jest sprawa wyleczenia jego ząbków, których zły stan wpływa na cały organizm – dodaje.
17
Poprzedni artykuł