15
Zakopywane resztki zwierząt, krew wpuszczana do stawu, kości i łój palone w piecu. O tym napisali do wojewódzkiego lekarza weterynarii mieszkańcy żarskich Kunic, sąsiedzi zakładu masarskiego, który działał tam od 30 lat. A ten, po kontroli, przyznał, że mają rację. Zakład został zamknięty, a stanowisko straciła wiceszefowa powiatowej weterynarii.