Dokumentacja nie wpłynęła. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Gorzowie Wlkp. unieważnił postępowanie w sprawie budowy kopalni Gubin-Brody.
Decyzję o umorzeniu postępowania w sprawie decyzji środowiskowej wydał Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Gorzowie Wlkp.
Oznacza to zakończenie procedury administracyjnej, która trwała prawie 7 lat.
– Wniosek „PGE Gubin” wpłynął do nas pod koniec listopada 2012 r. Chodziło o eksploatację odkrywkowej kopani węgla – informuje Joanna Markow, rzeczniczka RDOŚ.
W lipcu 2016 r. do RDOŚ wpłynął kolejny wniosek.
– Inwestor wystąpił o zawieszenie postępowania toczącego się w tej sprawie. Zostało to zrobione w sierpniu. Jednocześnie poinformowaliśmy, że zgodnie z obowiązującymi przepisami żądanie wszczęcia postępowania uważa się za wycofane, jeżeli w okresie trzech lat od daty zawieszenia strona nie zwróci się o jego podjęcie – dodaje J. Markow.
Pomimo tego w ciągu 3 lat wniosek o wznowienie nie wpłynął. Urzędnicy umorzyli postępowanie, tak jak zapowiadali.
– Wniosek o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia eksploatacji odkrywkowej złoża węgla brunatnego „Gubin” uważamy za wycofany. Samo postępowanie jest tym samym bezprzedmiotowe – dodaje J. Markow.
Dobra wiadomość, ale…
O zajęcie konkretnego stanowiska na początku czerwca upominał się Urząd Marszałkowski.
– Z komunikatów płynących z Ministerstwa Energii wynikało, że główny nacisk został położony na złoże Złoczew i Ościsłowo. Brak konkretnych decyzji sprawił, że gminy mają ograniczone możliwości rozwoju, bo społeczność lokalna i inwestorzy obawiają się ewentualnej budowy kompleksu energetycznego. Z drugiej strony jego powstanie miałoby wpływ na rozwój całego województwa, tyle, że w projekcie energetyki do 2040 r. nie został wpisany harmonogram działań związanych z kompleksem Gubin-Brody. Dlatego zarząd województwa zwrócił się w tej sprawie do władz centralnych – informuje Michał Iwanowski, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego.
Po decyzji RDOŚ sprawa stała się jasna – postępowanie zostało zakończone umorzeniem.
– To bardzo dobra dla nas wiadomość, ale nie oznacza, że automatycznie skończą się nasze kłopoty – mówi Ryszard Kowalczuk, wójt gminy Brody. I dodaje: – Zakończenie procedury administracyjnej nie jest jednak równoznaczne z końcem naszych kłopotów. Bo formalnie złoża są wciąż chronione. Więc choć ludzie mogą się budować w obrębie miejscowości, to już poza nimi jest kłopot.
Skansen zamiast kopalni
W gminnym planie zagospodarowania przestrzennego kopalnia co prawda wpisana nie jest, ale już w wojewódzkim planie i w tzw. białej księdze ochrony złóż kopalin Ministerstwa Środowiska już tak.
– Dlatego ministerstwo nie chce uzgadniać inwestycji. Tak jest np. z budową dużej farmy fotowoltaicznej, która gminie przyniosłaby duże zyski. W tej chwili inwestor się odwołuje – tłumaczy R. Kowalczuk.
Wójt chce jednak pukać do rządowych drzwi.
– W połowie września w naszej gminie będzie wojewoda. To związane z wyborami, ale na pewno poruszymy tę ważną dla nas sprawę. Bo nie możemy tworzyć skansenu, gdzie nic nie można budować czy żyć jak Indianie w rezerwacie – kończy R. Kowalczuk.
Spółka PGE nie chciało skomentować sprawy. Przeciwnicy kopalni mówią krótko.
– Wydali na to 20 mln zł i teraz jest im po prostu głupio przyznać, że się na dobre wycofują.
14
Poprzedni artykuł