Strona główna » To on chciał zabić Ulę i jej dzieci

To on chciał zabić Ulę i jej dzieci

przez imperia

Bombę, która dotkliwie raniła 31-letnią Ulę oraz jej dzieci, 7-letnią Olę i 3-letniego Bartka, według śledczych podłożył jej były 34-letni partner, ojciec jej synka. Mężczyźnie grozi dożywocie.
Błażej K., mieszkaniec Bobrowic (gmina Szprotawa) został ujęty w poniedziałek, 16 stycznia, podczas przekraczania granicy niemiecko-polskiej, czyli blisko miesiąc od eksplozji ładunku w domu jego byłej partnerki w Siecieborzycach.
 
Czekali, aż wróci do kraju
Okazuje się, że zarzut usiłowania zabójstwa pięciu osób oraz spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu matki i dwójki dzieci prokuratura postawiła Błażejowi K. już 28 grudnia. Przez blisko trzy tygodnie śledczy, we współpracy z niemiecką policją, czekali, aż 34-latek wróci z pracy w Niemczech do Polski.
– Mężczyzna był nadzorowany przez niemieckich funkcjonariuszy, aby nie uciekł.  Wiedzieliśmy, kiedy będzie wracał do Polski i gdzie przekroczy granicę. Zatrzymany został w okolicy Zgorzelca. Nie przyznał się do winy. Materiał dowodowy jest bardzo mocny – informuje Ewa Antonowicz, rzecznik zielonogórskiej Prokuratury Okręgowej. – Ustaliliśmy, że to on bezpośrednio podłożył ładunek pod drzwi swojej byłej partnerki i matki jego trzyletniego synka. Na miejscu eksplozji biegli z zakresu między innymi pirotechniki, daktyloskopii czy traseologii przeprowadzili wnikliwe oględziny i zabezpieczyli ślady. Przesłuchano szereg świadków, zabezpieczono obszerną dokumentację związaną z sytuacją rodzinną pokrzywdzonej. Jednocześnie w mieszkaniu byłego partnera pokrzywdzonej zabezpieczono przedmioty mogące służyć jako dowód w sprawie. Aktualnie w sprawie gromadzone są ekspertyzy biegłych i prowadzone są dalsze czynności procesowe zmierzające do wyjaśnienia wszystkich okoliczności – dodaje prokurator Antonowicz..
Za usiłowanie zabójstwa pięciu osób (Urszuli, jej dzieci oraz rodziców)34-latkowi grozi dożywocie. Na razie sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt.
 
Bił i wyzywał
34-latek był już wcześniej znany organom ścigania. W styczniu 2022 roku Prokuratura Rejonowa w Żaganiu oskarżyła go o to, że w okresie od grudnia 2020 r. do sierpnia 2012 r. znęcał się psychicznie nad Urszulą, wszczynając awantury domowe, poniżając ją i wyzywając, a także ograniczając jej kontakty z rodziną i znajomymi oraz uzależniając ją od siebie finansowo. Ponadto 14 sierpnia 2021 r. pobił ją. 
– Spowodował wtedy u pokrzywdzonej stłuczenie uda, co naruszało czynności narządu ciała na okres poniżej 7 dni – dodaje E. Antonowicz. – Ponadto podejrzany był silnie skonfliktowany z pokrzywdzoną na tle opieki nad wspólnym dzieckiem, trzyletnim synkiem, który również doznał obrażeń w wyniku eksplozji.
Pod koniec ubiegłego roku Błażej K. został pozbawiony praw rodzicielskich do Bartusia i miał się leczyć psychiatrycznie.
 
Rozmawialiśmy z mordercą
Jak się okazuje, dokładnie w dniu, kiedy prokuratura postawiła zarzuty Błażejowi (28 grudnia), ten w rozmowie z „Regionalną zarzekał się, że to nie on podłożył bombę.
– Wszyscy wiedzą, jak się cieszyłem Bartusiem od momentu poczęcia. Z Urszulą mieszkałem dwa lata. Przez ten czas Bartuś niejedną paczkę otworzył razem ze mną, siedząc na moich kolanach. To cud, że nie był na kolanach Urszuli, gdy ona otwierała ten pakunek – opowiadał wtedy.  – Śmieję się, że jeśli nikogo lepszego nie znajdą, to mnie posadzą na dożywocie. Ale z drugiej strony, skoro na mnie padło podejrzenie, to czemu matce mojej córki z innego związku przez 11 lat nie wysłałem bomby? Po prostu mam za fajne, za proste, za łatwe życie, by się targać na taki czyn. Tyle że ja się sądziłem z Urszulą półtora roku i byłem skonfliktowany z całą jej rodziną, więc ja po prostu pasuję do tej sytuacji – przekonywał nas wtedy. 
Mieszkańcy Bobrowic byli w czwartkowy (19.01.) poranek w szoku, gdy dowiedzieli się o tym, że to 34-latek odpowiada za bombę.
– Nigdy bym się nie spodziewał, że Błażej do czegoś takiego się posunie. Co trzeba mieć w głowie, aby skonstruować taką bombę i podłożyć ją matce swojego dziecka, narażając również je? – pyta jeden z nich.
 
Ula już w domu
Przypomnijmy, 19 grudnia, paczkę, która stała na ganku, Urszula wniosła do domu i otworzyła ją w kuchni, myśląc, że to świąteczna przesyłka. W rzeczywistości była to bomba, która eksplodując, raniła ją i dwójkę jej dzieci – 7-letnią Olę i 3-letniego Bartusia. Cała trójka trafiła do szpitala w Zielonej Górze. Zostali wprowadzeni w stan śpiączki farmakologicznej i poddani licznym operacjom usunięcia odłamków bomby z ciał. Kobiecie amputowano dłoń, straciła wzrok w jednym oku, przeszła szereg zabiegów chirurgicznych i okulistycznych.
 W środę, 18 stycznia, mieszkanka Siecieborzyc wróciła do domu, na razie na trzy tygodnie.
W jej imieniu za wszelką pomoc w zbiórce pieniędzy na jej leczenie podziękowała jej matka, pani Karolina.
– Córka bardzo źle się czuje. Potrzebuje teraz spokoju i naszego wsparcia – mówi jej matka. – Nie ma apetytu, nie chce nic jeść. Ula nie widzi na jedno oko. Na razie ma je pozszywane, okuliści robią, co mogą, aby na nie widziała. Córka ma jedną rękę amputowaną, u drugiej zostały tylko dwa palce. Poza tym, jest cała pozszywana. Czeka ją długo rekonwalescencja i rehabilitacja, a także szereg zabiegów. Wspieramy ją i wnuki psychicznie, to teraz najważniejsze. Ula będzie w domu przez trzy tygodnie, potem znowu wraca do szpitala. Czeka ją jeszcze sporo zabiegów – opowiada pani Karolina. I dodaje: – Dobrze, że ten bandyta został ujęty, bo nie czuliśmy się bezpiecznie, mimo że policja nas przez ten czas pilnowała. Ten jej były partner to człowiek dwulicowy, wiele złego jej i nam wyrządził. Teraz jest nam lżej, chociaż obawiam się, czy on kogoś nie wynajął. W każdym razie, nie czujemy już tej presji na plecach.
 
Rodzina dziękuje
Przed Urszulą długa i żmudna rehabilitacja. Na portalu zrzutka.pl ciągle trwa zbiórka pieniędzy na jej leczenie. W czwartek, 19 stycznia, zebrano już ponad 226 tys. zł.  
– Za wszystko bardzo dziękujemy. Za dobre serca i te pieniądze, które pójdą na leczenie córki – mówi pani Karolina.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz