Strona główna » Nie ma dla niej miejsca w szkole

Nie ma dla niej miejsca w szkole

przez imperia

Małgorzata Kalinowska zgłosiła gotowość do pracy w Szkole Podstawowej nr 1 w Żaganiu, w której przez 15 lat była dyrektorem, ale usłyszała, że nie ma już dla niej miejsca. Sprawa skończy się w sądzie pracy.
Była już dyrektorka SP nr 1 przyszła na rozpoczęcie roku szkolnego, w czwartek, 1 września. Uczestniczyła w apelu, po czym zgłosiła swoją gotowość do pracy w roli nauczycielki świetlicy. Wcześniej uwzględniła to w arkuszu organizacyjnym, ponieważ był wakat na tym stanowisku, ale nowa dyrektorka, Anna Fridrich-Kryżar zastąpiła ją inną osobą.
Tuż po apelu, w obecności zastępcy burmistrza Sebastiana Kuleszy i związków zawodowych, Kalinowska zgłosiła nowej dyrektorce gotowość do pracy.
– Pani Kryżar odparła, że nie dopuści mnie do czynności służbowych, że etat nauczyciela świetlicy jest już zajęty i nie ma dla mnie miejsca w szkole. Zastępca burmistrza dodał, że moje zatrudnienie w SP nr 1 ustało z dniem 31 sierpnia – relacjonuje w rozmowie z „Regionalną” M. Kalinowska. I wyjaśnia: – Do pracy w charakterze dyrektora w SP nr 1 zostałam przeniesiona z SP nr 7, więc mój radca prawny polecił mi, abym codziennie stawiała się w szkole i zgłaszała gotowość do pracy. I tak przez 14 dni, a po tym czasie sprawę skieruję do sądu. Będę walczyć o przywrócenie mnie do pracy i odszkodowanie z tytułu utraty zatrudnienia oraz prestiżu zawodu nauczyciela. Jest mi bardzo przykro, że tak to wszystko się skończyło. Panu burmistrzowi udało się mnie zniszczyć, ale ja nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa – zastrzega
ZNP za Kalinowską
Obecny na apelu inaugurującym rok szkolny w SP nr 1 zastępca burmistrza Sebastian Kulesza przywitał nową dyrektorkę, ale nie podziękował za pracę jej poprzedniczce. Po uroczystym powitaniu uczniów spotkał się z M. Kalinowską w gabinecie dyrektorki, aby jeszcze raz jej powiedzieć, że nie ma dla niej miejsca w Jedynce.
– Przepisy mówią jasno – pani Kalinowska nie mogła ująć siebie w arkuszu na nowy rok szkolny w roli nauczyciela – podkreśla w rozmowie z „Regionalną” zastępca burmistrza. –  Jej praca w szkole skończyła się 31 sierpnia. I nie ma w tym żadnej zemsty.
Byłą dyrektorkę w sądzie pracy będzie wspierać Związek Nauczycielstwa Polskiego, który przyznał jej rację w sporze z burmistrzem.
Kosztowne procesy
Przypomnijmy, procesy sądowe burmistrzowi nie wychodzą. Ale nie musi się nimi przejmować, bo przecież za przegrane sprawy płacą mieszkańcy – podatnicy, nie on. Wcześniej pozbył się z Urzędu Miasta sekretarz Magdaleny Wiadomskiej-Łażęwskiej. Sąd uznał, że Andrzej Katarzyniec zwolnił ją bezprawnie i zasądził odszkodowanie w wysokości ok. 40 tys. zł. Z budżetu miasta.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz