Strona główna » Odeszła tak nagle. Ewelina (†41 l.) wykąpała swojego czteroletniego synka, potem sama wzięła prysznic.

Odeszła tak nagle. Ewelina (†41 l.) wykąpała swojego czteroletniego synka, potem sama wzięła prysznic.

przez imperia

Ewelina (†41 l.) wykąpała swojego czteroletniego synka, potem sama wzięła prysznic. Po wyjściu z łazienki zasłabła. Mimo reanimacji, zmarła.
Ewelina przyjechała do mamy i braci w Gozdnicy wraz z mężem Jonatem i synkiem Dawidem na cały lipiec. Na co dzień mieszkała z rodziną w Rumunii. W wakacje postanowili odwiedzić rodzinne strony. 
– Córka przyjeżdżała do nas co lato. Bardzo się cieszyłam, że ją zobaczę, że wspólnie spędzimy cały miesiąc – mówi Henryka Przybysz. – Ostatni tydzień spędziliśmy nad morzem, w Pobierowie. Po powrocie do Gozdnicy w sobotę, 22 lipca, byliśmy na zakupach, a potem zrobiliśmy rodzinne spotkanie przy grillu. Nic nie wskazywało na to, że córce coś dolega. Wieczorem pojechałam do siebie, a Ewelina została z mężem i synkiem w naszym drugim mieszkaniu. Wykąpała Dawidka, po czym sama się umyła. Po wyjściu z łazienki mąż ją nasmarował balsamem. I wtedy zasłabła. Głowa jej poleciała w bok, to była chwila… Najpierw reanimował ją zięć, potem lekarz pogotowia. Nie udało się. Dowiedziałam się od synów. Kazali mi siąść na krześle, zapytali, czy wzięłam tabletki na nadciśnienie i dopiero wtedy powiedzieli mi o tej tragedii.
 
Świat się rozpadł
Pani Henryka dodaje, że Ewelina odziedziczyła po niej wrodzoną wadę serca – niedomykalność zastawki mitralnej. I to też, zdaniem lekarza, mogło być przyczyną ustania krążenia. Jednak dodaje, że córka nigdy wcześniej  nie miała problemów z tego powodu.  Swojego męża Ewelina poznała w Irlandii, potem wyjechali do jego rodzinnej Rumunii. Małżeństwem byli 8 lat. Doczekali się synka Dawidka.
 – Byli z Jonatem bardzo zgodną, kochającą się parą. Zarówno on, jak i Dawid nie widzieli świata poza Ewelinką – dodaje z płaczem H. Przybysz. – Podobnie jak ja, Jonat też nie może się pozbierać. Ciągle płacze, powtarza, że rozpadł mu się cały świat. Trudno mi będzie z tym żyć. Wnuczkowi na razie tłumaczymy, że mamusia pojechała do szpitala i niedługo wróci. Jeszcze nie wie, że już nie zobaczy mamy. Uznaliśmy z Jonatem, że jeszcze nie powiemy mu prawdy. Ewelinka była taka skromna, uczynna, bystra. Robota się jej w rękach paliła. Pomagała i mi, i swoim braciom. W szkole była prymusem. Skończyła genetykę roślin na Akademii Rolniczej, uczestniczyła w wymianie studentów, odbywając zagraniczne praktyki.  
Ewelinę jej najbliżsi pochowali w czwartek, 27 lipca. Rodzina dziękuje wszystkim za udział w jej ostatniej drodze. 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz