Dwa elektryczne rowery, piłę łańcuchową i wkrętarkę złodzieje ukradli z jednej z posesji przy ul. Armii Krajowej w żarskich Kunicach.
Czy był jeden czy dwóch złodziei? Nie wiadomo. Wiadomo za to, że w garażu państwa Szymczyków nie ma już elektronicznych rowerów firmy Ecobike, nie ma piły łańcuchowej ani wkrętarki.
Złodzieje buszowali po ich piwnicy i garażu w nocy z poniedziałku na wtorek (25/26.09).
– Wydaje mi się, że szukali czegokolwiek – opowiada Dorota Szymczyk, właścicielka skradzionych rowerów. – Niczego nie słyszeliśmy. Złodzieje weszli przez piwniczne okno, które zniszczyli. A wyszli drzwiami garażowymi.
We wtorek rano (26.09) pani Dorota jechała z koleżanką do pracy, ale przy domu zauważyła skrzynkę na narzędzia.
– Taką samą, jaką kupiłam kiedyś mężowi. Coś mnie tknęło, więc poszłam sprawdzić, co się dzieje w garażu. A tam drzwi uchylone i nie ma rowerów. Mąż wrócił z pracy, zadzwoniliśmy na policję – relacjonuje D. Szymczyk. – Mundurowi przyjechali, przed garażem znaleźli niewielką butelkę z gazem, której używamy do podpalania grilla. Najwyraźniej złodziej ją porzucił, tak samo jak wyrzynarkę. Butelkę policjanci zabezpieczyli do ściągnięcia odcisków palców – opowiada pani Dorota.
Dziwna wizyta
Pani Dorota przypomniała sobie, że w sobotę, 23.09., miała dziwną wizytę.
– Byłam w domu sama, gdy nagle zadzwonił dzwonek. Otworzyłam drzwi. Stał tam obcy, śniady mężczyzna, który bardzo się rozglądał. Mówił, że mamy stare rynny i przydałaby się ich wymiana. Powiedziałam, że dziękuję, że nie jestem zainteresowana, ale on nalegał. W końcu odjechał. Sąsiad mówił, że podjechał jakimś większym autem, najprawdopodobniej granatowym mercedesem – opowiada pani Dorota..
Czy to był złodziej, który dwa dni później włamał się do garażu? Nie wiadomo, sprawę bada policja.
– Mam w sobie strach. To nic fajnego, jak wiesz, że obcy chodził po twojej własności – kończy pani Dorota.
24
Poprzedni artykuł