Strona główna » Ukarali niewinnych. Blisko 600 zł kary za niesegregowanie śmieci kazali zapłacić Zofii Górskiej z Lubska miejscowi urzędnicy.

Ukarali niewinnych. Blisko 600 zł kary za niesegregowanie śmieci kazali zapłacić Zofii Górskiej z Lubska miejscowi urzędnicy.

przez imperia

Blisko 600 zł kary za niesegregowanie śmieci kazali zapłacić Zofii Górskiej z Lubska miejscowi urzędnicy. Szkopuł w tym, że 9-osobowa rodzina śmieci segreguje, a te zmieszane ktoś podrzuca, bo zarządca nie wybudował zamykanej pergoli.
Zofia Górska z 7 dzieci i partnerem żyje w mieszkaniu komunalnym w kamienicy przy ul. E. Plater. Jedno z dzieci jest niepełnosprawne. Miesięcznie za śmieci płaci blisko 300 zł, bo opłata za osobę to 32 zł. W listopadzie urzędnicy zażądali od niej dodatkowej opłaty – blisko 600 zł, w związku z tym, że na wspólnotę nałożono karę za niesegregowanie odpadów. Pani Zofia czuje się pokrzywdzona, bo jej rodzina segreguje odpady, odkąd jest taki obowiązek.
– Uważam, że kary nałożono na nas niesłusznie, bo my segregujemy odpady. W pojemnikach były nie nasze śmieci. Ktoś podrzucił odpady z remontu do naszych pojemników – twierdzi pani Zofia, która mieszka w budynku, którego zarządcą jest Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej.
Kara dla niewinnych
Od urzędników słyszymy, że obowiązuje odpowiedzialność zbiorowa.
– Są osoby, które segregują i takie, które nie segregują. We wspólnocie, według ustawy, odpowiedzialność jest zbiorowa i może się zdarzyć, że na osobę niewinną nakładane są dodatkowe opłaty – mówi Janusz Dudojć, burmistrz Lubska.
W kamienicy, w której mieszka pani Zofia, za odbiór odpadów odpowiada ta sama firma, która jest zarządcą.
– Ja mam do nich pretensje, że tak to śmiesznie wygląda – że oni z jednej strony są spółką, która odbiera te odpady i kontroluje, a z drugiej strony są zarządcą, który powinien wyposażyć wspólnotę w boksy, gdzie można składować odpady. Proponuję im, żeby najpierw byli zarządcą i zrobili z tym porządek, a później kontrolowali. Ale nie mogę im tego wytłumaczyć – żali się na działalność podległej sobie spółki J. Dudojć.
Nie widzi
Urzędnicy mówią, że dostają od PGKiM wnioski o ukaranie wspólnoty za niesegregowanie odpadów, ale nie mają wglądu w to, kto tam mieszka i kto zawinił.
– Wnioski trafiają do naczelnika wydziału ochrony środowiska i on wystawia decyzję, mając moje upoważnienie. Ja często nawet tego nie widzę – przekonuje J. Dudojć, ale przyznaje, że sprawę pani Zofii zna, bo ta zwróciła się do niego z prośbą o wyjaśnienie całej sytuacji.
– Nasza rodzina jest 9 osobowa. Jedno z dzieci jest niepełnosprawne. Nie stać mnie, żeby zapłacić blisko 900 zł za śmieci – mówi pani Zofia.
Burmistrz obiecuje, że nie zostawi rodziny bez pomocy.
– To, co poszło decyzją, to my cofniemy lub ta rodzina nie będzie płacić za odpady przez dwa miesiące, żeby było sprawiedliwie – zapewnia J. Dudojć.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz