70-letni mieszkaniec Żagania spłonął w pożarze kamienicy przy ul. Bema w sobotni wieczór, 3 lutego. Jego 68-letni znajomy w ostatniej chwili został uratowany przez policjantów, którzy wyważyli drzwi w mieszkaniu. Mężczyzna w stanie ciężkim trafił do szpitala.
Pożar wybuchł w mieszkaniu komunalnym na poddaszu, wynajmowanym przez 68-latka. W sobotni wieczór przebywał u niego 70-letni kolega. Często do niego przychodził. Jak opowiadają sąsiedzi, słyszeli głośne rozmowy, potem kłótnię.
Gasili miskami i wiadrami
Dym w porę dostrzegli sąsiedzi z najwyższej kondygnacji. Powiadomili resztę lokatorów.
– Sąsiadka zaczęła krzyczeć, gdy zobaczyła dym dochodzący z poddasza. „Ratunku, ludzie, pomocy!” wołała, trzymając malutkie dziecko na rękach – opowiada Katarzyna Kazaryn. – Ja i reszta sąsiadów ruszyliśmy po miski i wiadra. Napełniliśmy je wodą i zaczęliśmy gasić ogień, który ogarniał już strych. Słychać było trzask zlatujących dachówek. Było coraz większe zadymienie.
– W pewnym momencie uświadomiliśmy sobie, że to nie czas na ratowanie dobytku, tylko ucieczkę. A uciekaliśmy w tym, co mieliśmy na sobie – opowiada Franciszek Wancel, który w kamienicy mieszkał od 10 lat.
– To wszystko mogłoby się jeszcze gorzej skończyć, gdyby wybuchły butle gazowe u tego sąsiada – zaznacza Piotr Krzystanek.
W ostatniej chwili
Pierwsi na miejscu pojawili się policjanci, st. post. Błażej Żygalski oraz post. Wiktoria Kłosińska, którzy rozpoczęli ewakuowanie 19 mieszkańców. Drzwi jednego z mieszkań były zamknięte, nikt nie reagował, dlatego policjant postanowił je wyważyć. To właśnie tam wybuchł pożar. Na podłodze leżał nieprzytomny 68-letni mężczyzna. Policjant wyniósł go wspólnie ze strażakami. Mężczyzna w ciężkim stanie trafił do szpitala.
– 68-latek doznał oparzeń trzeciego stopnia barku, klatki piersiowej, ramion oraz nóg – informuje Ryszard Smyk, kierownik pogotowia 105. Szpitala Wojskowego. – Ponadto, już po pożarze, do nocnego ambulatorium zgłosił się 47-letni lokator z urazem przedramienia.
Niestety, 70-latek zginął w pożarze.
– W trakcie dogaszania i przeszukiwania pogorzeliska, strażacy znaleźli całkowicie zwęglone zwłoki mężczyzny – relacjonuje bryg. Paweł Grzymała, rzecznik żagańskiej straży pożarnej. – W momencie rozpoczęcia akcji, pożar był już mocno rozwinięty, płomienie wychodziły spod dachówek, które spadały, uszkadzając strażackie węże. Aż 49 strażaków przez ponad 6 godzin prowadziło akcję. Pożar gasili zarówno z podnośnika, jak i wchodząc do budynku.
Pożar od papierosa?
Jak podkreśla sierż. sztab. Arkadiusz Szlachetko z żagańskiej policji, obecnie ustalane są przyczyny i okoliczności powstania pożaru. W tym celu śledczy zlecili opinię biegłemu z zakresu pożarnictwa. Sąsiedzi podejrzewają, że najprawdopodobniej pożar powstał od papierosa. Zniszczenia są na tyle znaczące, że budynek przy ul. Bema został wyłączony z eksploatacji. Największe szkody są w mieszkaniach na trzeciej kondygnacji, ale te niżej położone również ucierpiały w wyniku akcji ratowniczej i zalania wodą.
Część mieszkańców znalazła dach nad głową u najbliższych, część – w hostelu spółki Arena oraz mieszkaniach tymczasowych Ośrodka Pomocy Społecznej przy ul. Rybackiej. W tym tygodniu najemcy ZGM-u otrzymali od miasta mieszkania zastępcze.
– Bardzo dziękujemy wszystkim ludziom dobrego serca za wsparcie, zbiórkę ubrań, żywności i środków czystości – mówi K. Kazaryn.
36
Poprzedni artykuł